Slivker
12.06.2006, 07:31
Gdyby ktoś z Was nie miał innych planów w czwartek 15.06.2006 to zapraszam do przyłączenia się do krótkiej wycieczki do Głębocka w celu odreagowania po kolejnym przegranym meczu na mistrzostwach świata w piłce nożnej przez naszą reprezentację i pierwszego zamoczenia nóg

. Ponieważ mogą wystąpić kłopoty komunikacyne, ustaliliśmy, że spotykamy się o godzinie 10:00 na stacji paliw BP przy zbiegu ulic Słowackiego i Starobrzeskiej.
Pozdrawiam
Slivker
Michał Sz.
12.06.2006, 20:42
Zgłaszam swoją gotowość do udziału. Stawię się w wyznaczonym miejscu o godzinie "w".
To dobry pomysł. Ciekawe jak z pogodą, bo w Boże Ciało to przeważnie pada -

nie jestem wcale pesymistą.
Slivker
12.06.2006, 20:52
Nie kracz

. Wprawdzie wykroił mi się zupełnie niespodziewanie wyjazd służbowy do Warszawy w środę po południu, jednak na razie wykręcam się ze wszystkich sił... a jakby coś... to prosto z pociągu wsiadam na rower.
aisak74
14.06.2006, 11:46
Oj, szkoda, ze tak późno wyszła ta propozycja

Tym razem wybieramy sie z Gosicą w góry. Opalanie i pluskanie zostawiamy na później.
Slivker
14.06.2006, 12:22

Taaa... no nie wiem, KOMU BARDZIEJ SZKODA

ale trudno. Zmówiliśmy się dopiero w niedzielę na wycieczce. Życzę miłego pobytu w górach. Aaa... byłbym zapomniał... jak się zapisywaliśmy na BaltiCCycle 2006, to w wielkiej tajemnicy dowiedzieliśmy się, że zostało jeszcze kilka wolnych miejsc... Proszę przemyśleć...
Andrzej
14.06.2006, 19:10
No właśnie, KOMU BARDZIEJ SZKODA :-)
A na BC Slivker też się zapisałeś?
Zdradźcie, jaki odcinek macie zamiar pokonać?
P.S. A ja w tajemnicy powiem, że na BC jeszcze tak nie było, żeby miejsc zabrakło. :-P
Slivker
14.06.2006, 19:32
Oj tam... Nie zabrakło... Zepsułeś prowokację

.
Jestem z Marylą po słowie, jutro na Głębocku dogrywamy z chłopakami szczegóły i jedziemy polski odcinek Międzyzdroje - Braniewo... Przecież nie mogłem Michała samego puścić, bo by mnie tu .... ...... z zazdrości, że nie uczestniczę w takiej wybornej awanturze choć troszeczkę...

. To znaczy jedziemy we czterech; Michał daleko a ja z Henkiem i Heńkiem do końca Polski...

.
Dostaliśmy zniżkę rodzinną

i w dodatku jest promocja -25% na sprzęt Campus'a... no to? Jak nie jechać?
Będę miał w związku z tym małą prośbę do Ciebie, ale to juz prywatnie za kilka dni. Pozdrawiam

P.S.
A jedna prośbę to mam już teraz: czy mógłbyś mi wysłać e-mail'em deklarację członkowską, bo Henek i Heniek jakoś nie mogą się doprosić a chętnie wstąpili by oficjalnie do "Na przełaj" i zapłacili składki

.
Bo Henek to już nawet odznakę dostał za 10 wycieczek...
No chyba dobrze by było, gdyby pojechali na BC jako 100% członkowie "Na przełaj", co?
Andrzej
15.06.2006, 08:42
To super, że ktoś się dał namówić. Długo trwało moje nieskuteczne dwuletnie namawianie, a tu raz przyjechała Maryla i od razu tyle chętnych!
Deklaracje członkowskie w formie rtf są do pobrania w serwisie klubowym pod adresem:
http://naprzelaj.republika.pl/deklaracja_druk.rtfLink do ww. pliku wrzuciłem na stronę:
"Informacje/Telefony".
Slivker
15.06.2006, 19:41
No... administrator forum pozamiatał...
No dobra, porządek musi być!
Dzięki za deklaracje
Oj tam "namawiałem"... rok temu to ja nie wiedziałem nic o takich jazdach...
A Maryla... no coś w tym może i jest, ale trasa w tym roku jest wyjątkowo atrakcyjna no i towarzystwo doborowe...
Pozdrawiam. Jacek

vel
Slivker
Strasznie dawno nie jezdzilem (praca niestety), ale ze odebralem z serwisu rower to chcialem sie przekonac jak chodzi.Trasa bardzo krotka.Brzeg-Lubsza-Brzeg.Za to tempo bardzo ladne ,cala trase ciagnal mnie na kolarzowce meridzie pewien ostry zawodnik.Srednia wyszla 33km/h, ja jezdze na mtb i z takiej sredniej jestem bardzo zadowolony.Rowerek po przegladzie sprawdzony.Jutro jak pogoda dopisze to jade na Henrykow.A jak bedzie naprawde ladnie to moze i Niemcze sobie obejrze.Pozdrawiam bywajace na forum dwie dziewczyny z ktorymi sie mijalem miedzy Michalowicami a Lubsza .
Z dziesiejszych planow nic nie wyszlo,cos mam wrazenie ze los wali mi klody pod nogi.Za to jutro (odpukac) wale do Strzelina a stamdad pociagiem do Barda Slaskiego.Na miejscu powinienem byc okolo 12.Pociag powrotny do Strzelina przed 17.Powinno byc calkiem przyjemnie:).W Bardzie nie bylem , ale z tego co poczytalem w necie to zapowiada sie na bardzo przyjemna wycieczke. ps. jak kanie zniosly podroz w plecakach?
Slivker
28.08.2006, 19:11
W poniedziałek (04.09.2006) w Lidl'u będą bluzy i portki rowerowe... to tak na wypadek, gdyby ktoś wolał jeździć w portkach, zamiast bez portek...
......................................
Link:
http://www.lidl.pl/pl/home.nsf/pages/c.o.20060904.index......................................
Pozdrawiam...
A ja chciałam Wszystkim przybyłym i tym obecnym duchem podziękować za stawienie się na moim ślubie i za prezent.

Zrobiliscie niesamowite wrażenie na moich gościach.
Ci co nie wiedzieli, że z Wami jeżdżę myśleli, że to mój mąż taki wyczynowiec
Jeszcze raz bardzo dziękuje i do zobaczenia po podróży poślubnej, oczywiście z rowerami.
niutek197
17.09.2006, 20:27
[I]

Chciałem się podzielić wrażeniami z dzisiejszej wycieczki.Otoż pogoda dopisała nam wspaniale,trochę przeszkadzał wiatr który czasami był nieco dokuczliwy.Grupa się trochę rozrywała ale w końcu się odnajdowaliśmy.Od pewnego czasu dużo świeżości do grupy wniosły nasze nowe koleżanki z Oławy Monika i Ania.Tak było i dzisiaj .Dziewczyny są naprawdę mocne a szczególnie Ania,była cały czas na czele grupy.Taki sposób jazdy naszych koleżanek mobilizowało innych dzięki czemu tempo jazdy było calkiem dobre.Męska część grupy stała się ostatnio bardzo ożywiona odkąd jeżdżą Monika i Ania.Gracjan coś ostatnionio nie chce wyrywać się do przodu pewnie nie chce nam młodszym robić wstydu. Ale i tak Go wszyscy podziwiamy,bo mając już ukończone 70lat trzyma się bardzo dobrze.Wszyscy chcielibyśmy w tym wieku mieć taką moc w nogach.Atmosfera była bardzo miła,jednym słowem wycieczka była bardzo udana
Henryk
Andrzej
17.09.2006, 21:02
Wziąłem sobie tydzień i dwa dni urlopu i dlatego chcę się pożegnać na ten czas z NaPrzełajowcami. Jutro wsiadam w pociąg do Zgorzelca... a potem spotkacie mnie na trasie:
Zgorzelec, Zawidów, czeski Frydland, Bogatynia, Żytawa, Budziszyn, tu nawrót, Radomierzyce, Leśna, Czocha, Świeradów, Chatka Górzystów, Jelenia Góra ---PKP --- Wałbrzych Książ, Zagórze Śląskie, Walim, Srebrna Góra, Ząbkowice, Henryków, Biały Kościół, i w poniedziałek rano Brzeg, potem jeszcze Oławką jak się wszystko uda.
Kto chce, może zacząć już zazdrościć. ;-) Relacja po powrocie.
Andrzej
17.09.2006, 21:06
No, jeśli chodzi o kondycję niektórych uczestniczek, to można dostać kompleksów. Ja już unikam co dłuższych wycieczek... :-)
W planach mamy wycieczkę do Oławy, mam nadzieję, że Monika i Ania zaprowadzą nas w najciekawsze miejsca na trasie... ?
Tomek"isaiah"Pawłuszko
17.09.2006, 22:03
Orient express pozdrawia wszystkich, he he -
na jutro przyszykuję relację z soboty
Z wycieczki do Kup itp.
(... przepraszam za mały poślizg, komputer nawala częściej niz rower -
i pompka nożna na niego nie działa

).
PS. żałuję, ze mnie dziś z Wami nie było - (ale w Opolu też piękna pogoda) -
oby utrzymało sie do następnego weekendu
aisak74
18.09.2006, 11:52
No to może na przyszły rok trzeba będzie wprowadzić jeszcze dwie dodatkowe kategorie do wycieczek: "ścigamy" i "zwiedzamy"
janek83423
18.09.2006, 18:39
Witaj Kasiu! Dobrze,ze wrocilas,ktos tu musi zaprowadzic porzadek.podczas Twojej nieobecnosci NIUTEK sie rozpuscil,a podobno tylko Ty masz wplyw na niego.
Tomek"isaiah"Pawłuszko
18.09.2006, 18:42
Myślę, ze "zwiedzamy" i "ścigamy" można jakoś połączyć...
Zależy od czasu, chęci, przygotowania fizycznego itp.
No ale skoro jestesmy kolarze-turysci, to dopis "turyści" cos znaczy!
Nic jednak nie stoi na drodze, by jechać tak, jak nogi pozwalają -
byle było jak najwięcej frajdy - to jest najważniejsze...
Andrzej BT
18.09.2006, 19:58
Czytając Wasze wypowiedzi odnosi się wrażenie , że klubowe wycieczki pomału przeobrażają sie w lokalny "wyścig pokoju". Musimy trochę przystopować , bo takie chełpienie sie na forum z jaką to prędkością jeździmy nie przysporzy nam zwolenników ani potencjalnych przyszłych uczestników wycieczek turystycznych czy krajoznawczych wręcz odwrotnie opisy te odstraszają tych co chcą do nas dołączyć . Wiem to, bo kilka osób zwróciło mi już uwagę. Przecież wcale nie musimy sobie udowadniać jacy to my jesteśmy silni , szybcy oraz jaką to mamy kondycję
Andrzej T..
Tomek"isaiah"Pawłuszko
18.09.2006, 21:17
Zgadzam się - rower to rzecz dla każdego i kazdy kto chce z nami jechać nie powinien się obawiać, że zostanie z tyłu, bo nagle dostaliśmy "owczego pędu".
Dlatego obstawiam - by rower przynosił przede wszystkim frajdę!
Siadanie na rower, potem fruwanie 40km/h ze wzrokiem w asfalcie nie ma sensu dla turysty, co nie?
Oczywiście warto (jak sie da)inwestować w rower itp, bo do swego hobby warto podchodzić z zaangażowaniem, ale w żadnym razie nie popieram ani "fruwania"bez celu, ani kręcenia się za własnym ogonem...
Ale...
Zwróciłbym też uwagę na inną rzecz - jedni mówią mi, że ekipa sie zamyka i koncentruje się na tych co już są, znają się i akceptuje styl- "kto nas szuka, niech nas znajdzie"; a drudzy wolą, by struktura "na przełaj"
była jak najbardziej otwarta - i tu jest, myślę, szerszy problem...
Słyszałem i takie i takie głosy i to jakiś już czas temu - aż w koncu sobie myślę, gdzie tu złoty środek?
Pozdrawiam
aisak74
18.09.2006, 21:38
Andrzej BT napisał dokładnie to, o czym i ja myślałam pisząc o nowych kategoriach.
Slivker
18.09.2006, 22:17
Taaa... No cóż... Wielu potencjalnych, nowych uczestników przerażają ilości przejechanych kilometrów i prędkości... Wiadomo... każdy ma swoje upodobania... (i możliwości). Zresztą ja też; raz lubię pojechac ostro a raz pomału, oglądając to i owo i wąchając kwiatki

. Sztuka polega na kompromisie. Wrocławski klub (podobno) podzielił się na ścigantów i turystów, ale może Nasz NIEKONIECZNIE? Pozdrawiam... Slivker...
CYTAT (Slivker @ 19.09.2006, 01:17)
Taaa... No cóż... Wielu potencjalnych, nowych uczestników przerażają ilości przejechanych kilometrów i prędkości... Wiadomo... każdy ma swoje upodobania... (i możliwości). Zresztą ja też; raz lubię pojechac ostro a raz pomału, oglądając to i owo i wąchając kwiatki

. Sztuka polega na kompromisie. Wrocławski klub (podobno) podzielił się na ścigantów i turystów, ale może Nasz NIEKONIECZNIE? Pozdrawiam... Slivker...
Nie jesteśmy kolarze-turyści jak napisał Tomek ale turystami rowerowymi ,Jacek swego czasu stworzył ZEPPELINA może pora na reaktywację.Zgadzam się z Kasią i Andrzejem takim stylem jazdy odstraszamy wielu chętnych ,a juz epatowanie się tym na forum nie jest zbyt zdrową emocją.Sam często jadąc pod ratusz zastanawiam się kogo zastanę turystów czy kolarzy,Janek przestał zabierać syna z tego własnie powodu.Mysle ze pora o tym podyskutować a jak będzie dyskusja to i kompromis się znajdzie.RysiekB.
Tomek"isaiah"Pawłuszko
19.09.2006, 13:42
Heh,"Kolarze-turysci" to nazwa umowna - pardon za ten wypis, ale mówię tak tylko potocznie... ( Bierze sie to stąd, że jak ubieram kask, to sie ludzie dziwnie na mieście gapią

)
I dochodzimy do definicji turystyki - jak, dla kogo i co przez to chcemy rozumieć.
Może byc turystyka do np.Pisarzowic, może być do np. Kłodzka.
Może być w kasku, może być w gumiakach - co kto woli - ale najważniejsze jest to, że gdy wpadamy pod ratusz to jedziemy razem, dla frajdy, by coś zobaczyć...
Od lat np.3 do np.80 - kto ma siłę i chęć - nikt nie powinien sie czuć gorszy.
Takie są załozenia "Na przełaj" i podpisuję sie pod tym obiema rękami.
Ale swoją drogą, gdy ktoś wpada pod ratusz i dzieli przyjezdnych na takich i siakich, to już tak chyba musi być...
Zgadzam sie ze Slivkerem- liczy sie kompromis.
Kazda wycieczka to przecież kompromis zbudowany na chęci uczestniczenia!
Nie spotkałem sie jeszcze, ze ktos "stawia focha" i nie jedzie bo "tam nie chcę!".
Co do "epatowania szybkością" to wiem, że to nie tylko mnie sie tyczy, ale coś od siebie sprostuję - w mojej ostatniej relacji napisałem, z jaką prędkoscią ostatnio jechalismy i tyle - nazwanie jej wolną czy brawurową to kwestia subiektywna - też uważam, że 30km/h to dość sporo-ale skoro grupa jechała 18 czy 35, to ja to tylko opisałem. Taka byla akurat dyspozycja i warunki.Na ogół średnia Na przełaj to ok.17km/h plus liczne postoje, więc udzial jest otwarty dla kazdego-trzeba wpaść i się przejechać, stwierdzić "lubie to..."
Ja pierwszy raz wpadłem, gdy miałem lat 16!-kolega mnie "przywiózł". Co z tego, że nie spotkałem akurat wtedy rówieśników- spodobało się - ale nie z powodu liczby uczestników czy prędkosci -po prostu, klimat był taki, że wpadam i teraz.
I każdego zachęcam... Pozdrawiam. (I przepraszam za gadulstwo,idę spać)
aisak74
19.09.2006, 14:22
CYTAT (Tomek"isaiah"Pawłuszko @ 19.09.2006, 13:42)
Pozdrawiam. (I przepraszam za gadulstwo,idę spać)

Tomek, o której Ty chodzisz spać?
Tomek"isaiah"Pawłuszko
19.09.2006, 15:26
Nieee.. yy... ale fakt,słowo sie rzekło
Żeby nie zanudzać - poszedłem pierwszy "spać" - tak jakby w przenośni...
Ale spać chodzę stanowczo za późno - dziękuję Aisak74 za przypomnienie
Witamy i pozdrawiamy z Oławy

!
Niedawno dołączyłyśmy do Klubowiczów "Na Przełaj" i nie ukrywamy, że bardzo jesteśmy z tego powodu zadowolone

. Po pierwsze dlatego, że możemy jeździć trasami jakich wcześniej nie znałyśmy, ale przede wszystkim dlatego, że jeździmy w doborowym towarzystwie. Miła atmosfera i piękna pogoda zachecają do dłuższych wycieczek. Zachęcamy więc wszystkich niezdecydowanych do przyłączenia się, gdyż w grupie jeździ się raźniej!
Po przeczytaniu wypowiedzi w temacie "Zdrowe Emocje" mamy parę spostrzeżeń. Zgadzamy się, że najważniejszy jest kompromis tak aby kazdy był zadowolony ze wspólnie spedzonego czasu. Miło jest czasem jeździć wolniej, skupiając się na zwiedzaniu, ale czasami fajnie jest też jechać trochę szybciej. Uważamy, że wszystko jest kwestią dogagadania się i ustalenia pewnych zasad. Z tego co zaobserwowałyśmy do tej pory osoby, które jeżdżą szybciej na postojach czekają na pozostałych tak aby nikt nie został sam (i to nam się podoba).
Pozdrawiamy wszystkich i do zobaczenia na trasie
Ania

i Monika
Emocje emocjami ale może ktoś wreszcie opisze niedzielny wyjazd ,kto i gdzie jechał ,bo ja leżalem złożony chorobą i tylko mogę się domyślać co wywołało u Niutka tak zdrowe emocje .Rysiek B.
robert_o4
19.09.2006, 20:45
ryborku,postaram się szybko uwinąć ,ale proszę o cierpliwość.
janek83423
19.09.2006, 20:55
Niestety, emocje Niutka zeszły tutaj na drugi plan a niechcący rozwinąl sie temat
poruszany juz wielokrotnie-wyścig z czasem. Zarowno przeciwnicy jak i zwolennicy
szybszej jazdy mają racje i na pewno da sie to pogodzic. Wspolnie znajdziemy rozwiązanie,wazne jest ze otwarcie o tym mowimy. I taka atmosfera wspolnego dialogu,dyskusji nikogo pewnie nie odstraszy,wręcz przeciwnie,powinna przekonac,
ze zyjemy w tym środowisku na codzien,nie tylko podczas niedzielnej wycieczki,
jestesmy jedną przemiłą i przesympatyczną grupą rowerzystow widzącą swoje
problemy i wspolnie szukającą kompromisu. Świadczy o tym ilość postow.
Jezeli są na świecie podobne grupy to niech nam ZAZDROSZCZĄ.
Slivker
19.09.2006, 21:18
Janek i Rysiek... macie u mnie... no wiecie co... (w puszce czy w butelce?)... Pozdrawiam...

. A najważniejsze, że temat nie jest obojętny, to już dużo... Jak się uporam z nadmiarem obowiązków służbowych, to sprawdzę postępy w tolerancji organoleptycznie, że tak powiem... Heh... Pozdrawiam...
Slivker----------------------------------------------------------------
P.S. A jak admin forum i viceprezes w jednej osobie wróci ze wspaniałej wycieczki, to Was opiórka za bałagan na forum. No...

. Czołem...
Slivker
19.09.2006, 21:27
Andrzeju... Właśnie w niedzielę (17.09) widziałem Cię z dzieciaczkiem na na rowerze i był to budujący widok

. Szczerze zazdroszę wycieczki w ten spokojny czas, bez tłumów turystów w refleksyjnej, jesiennej atmosferze. Pogoda powinna dopisać... Zazdroszczę tym bardziej, że to moje rodzinne strony. Powodzenia... miłego wypoczynku i czekamy na soczystą relację...
Slivker
janek83423
20.09.2006, 19:41
W puszce czy w butelce? ja sie dostosuje-kiedy i gdzie bo zycie krotkie a pic sie chce

,dzieki i pozdrawiam
Dzięki Jacek jestem zbyt dobrze wychowany żeby odmówić ,moje też czeka na ciebie i Michała za dętki,. oczywiście dętki też są.
waldi szuwarek
20.09.2006, 21:41
Ja juz dawno poruszałem styl jazdy grupowych tj. sobatnio niedzielnych , powiem tylko tyle , że kiedyś było inaczej to znaczy lepiej jak jeździł z nami PREZES , AŻ CZCIAŁO SIĘ JEŹDZIĆ, grupa to grupa i nikt sobie nie pozwalał na chore ambicje jazdy na wyścigi.Poruszę na pewno ten temat na najbliższym spotkaniu klubowym , bo nawet mnie się nie chce jeździć w takiej atmosferze, a mówie to po moich ostatnich wyjazdach grupowych i prowadziły nas osoby doswiadczone , ale niestety zapatrzone w siebie i to co przed nimi , bo to co za nimi , to mało ich obchodziło. Chciałbym , żeby w wycieczkach sobotnio - niedzielnych i w jakichkolwiek innych wyjazdach grupowych , obojętnie jak się jedzie wolno czy szybko , żeby pamiętać o tym lub tych co jadą na końcu , bo grupa to jedność, a PRAWDZIWI miłośnicy jazdy na rowerach wiedzą , że zawsze , ale to zawsze styl jazdy w grupie dostosowuje sią do najsłabszego to znaczy do tego na końcu, i pamiętajmy , że na rowerach i nie tylko JEŹDZI SIĘ DLA PRZYJEMNOŚCI A NIE ZA KARĘ.
POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WIECEJ ZDROWEGO ROZSADKU
PS. ja też lubię jeździć nieraz troche szybciej , to wtedy jadę sobie sam włanczam radyjko i w drogę i wtedy nie muszę patrzyć na nikogo z tyłu.
Slivker
20.09.2006, 22:34
CYTAT (rybor @ 19.09.2006, 11:12)
...Jacek swego czasu stworzył ZEPPELINA może pora na reaktywację...
Zeppelin śmiga sobie całkiem spokojnie, raz w tygodniu na naprawdę dalekich i dość wyczynowych, górskich trasach, najczęściej po czeskiej stronie

(bo mu się, znaczy Zeppelinowi, brzeska okolica znudziła) w różnym składzie, ale zawsze z Liderem Kazimierzem Piksą, tylko się tym za bardzo nie chwali...

.
I nie jest prawdą, że ja założyłem Zeppelina, powstał spontanicznie z inicjatywy wyżej wymienionego Lidera i nie ma stałego składu...

. Ja tylko odrobinę wyeksponowałem sekcję w Internecie. W wakacje odbyli dość długi wyjazd po polskich i czeskich górach... I tyle...
W każdym razie w planach jest powtórzenie pielgrzymki do Trzebnicy w połowie października... może ktoś się skusi?
(dane z zeszłego roku: odległość 153, 95 km, średnia prędkość 20,18 km/h, efektywny czas jazdy 7:37:33, maksymalna prędkość 45,3 km/h)
http://jagoda.eopolszczyzna.pl/trzeb.htmPozdrawiam
Slivker
Michał Sz.
20.09.2006, 23:03
Jak najbardziej się na to piszę. Trzeba nam do Trzebnicy.
HeniekM
21.09.2006, 17:34
Na Trzebnice ....Mości Panowie (i Panie ) !!!!
A BAR już wzięty że wy mościpanowie na Trzebnicę chcecie wyruszać ?
Tomek"isaiah"Pawłuszko
21.09.2006, 20:40
Przecie Bohun już wziął BAR!!! Co nam po nim...
Mi sie podoba - ale szkoda, że połowa października - chyba nie zdołam wrocić z uczelni... może sie uda
pozdrawiam
janek83423
22.09.2006, 20:48
Andrzej
23.09.2006, 11:56
Pozdrowienia z urlopu.
Wróciłem do Polski. Jestem w Szklarskiej Porębie.
W domu będę w poniedziałek - wtoek, to więcej opiszę.
Góry Izerskie są super!!!!
Informuję, że zgodnie z ostatnimi ustaleniami Rowerowa Pielgrzymka do Trzebnicy odbędzie się w niedzielę 15.10.2006. Lider Kazimierz Piksa. Zbiórka uczestników o godzinie 6:45 pod brzeskim ratuszem. Wyjazd punktualnie o 7:00. Trzeba zdążyć na mszę o 11:00. W drodze Tam planowane dwie dłuższe przerwy. W powrotnej również. Warto zadbać o oświetlenie, bo ostatnie kilometry być może będą już o zmierzchu. Na razie pewnych na 100% czterech najtwardszych uczestników. Nie ma się co bać. Jeśli ja, po kilku miesiącach jazdy dałem radę, więc Wy... e... co tu dużo gadać. Trasa około 155 km. Naprawdę warto. Ja niestety z racji obowiązków służbowych i spraw rodzinnych w tym roku wypadam, czego ogromnie żałuję, bo przeżycie naprawdę ogromne. Polecam.
Pozdrawiam.
Slivker
Andrzej
11.10.2006, 18:11
CYTAT (Slivker @ 18.09.2006, 21:17)
Taaa... No cóż... Wielu potencjalnych, nowych uczestników przerażają ilości przejechanych kilometrów i prędkości... Wiadomo... każdy ma swoje upodobania... (i możliwości). Zresztą ja też; raz lubię pojechac ostro a raz pomału, oglądając to i owo i wąchając kwiatki

. Sztuka polega na kompromisie. Wrocławski klub (podobno) podzielił się na ścigantów i turystów, ale może Nasz NIEKONIECZNIE? Pozdrawiam... Slivker...
Dorzucając do dyskusji 3 grosze... Widzę jeszcze jedno zagrożenie podziału klubu, w trochę innej płaszczyźnie... na tych co mają dostęp do forum i na tych odciętych od netu. To różnież powoduje zawężanie grona zorientowanych.
Ci drudzy nawet nie mają szans dowiedzieć się, że wycieczka za 3 dni np. została zmieniona z 50 na 110 km, zmienił się jej kierunek lub też nagle zmieniono godzinę wyjazdu na ósmą.
aisak74
12.10.2006, 08:54
Niekoniecznie, przecież jest punkt informacyjny u Pana Leszka w sklepie. Trzeba by tylko osoby, która blisko mieszka i ma dostęp do netu, żeby aktualizowała tam informację. Ewentualnie jakieś powiadomienia sms'owe, większość ma telefony komórkowe.
Plan jest oczywiście bardzo potrzebny, ale nie jest sztywny i możemy w nim dokonywać zmian, żeby miło spędzić czas w doskonałym gronie.
Andrzej
12.10.2006, 18:22
CYTAT (aisak74 @ 12.10.2006, 07:54)
Niekoniecznie, przecież jest punkt informacyjny u Pana Leszka w sklepie. Trzeba by tylko osoby, która blisko mieszka i ma dostęp do netu, żeby aktualizowała tam informację. Ewentualnie jakieś powiadomienia sms'owe, większość ma telefony komórkowe.
Plan jest oczywiście bardzo potrzebny, ale nie jest sztywny i możemy w nim dokonywać zmian, żeby miło spędzić czas w doskonałym gronie.
To że plan nie jest doskonały, czy nawet beznadziejny, to ja się zgodzę. Skoro trzeba coś zmienić to trzeba.
Ale to właśnie będzie skutkować, tym, że czas będziemy spędzać - jak piszesz - "w doskonałytm gronie". A do tego doskonałego grona już nie będą mieli dostepu Ci inni niedoskonali.
Czy "możemy w nim dokonywać zmian" i czy jest sztywny lub nie jest... to też jest kwestia bardzo dyskusyjna, kto, kiedy te zmiany może wprowadzać i w jaki sposób o nich powiadamiać resztę potencjalnych chętnych.
(Zasady zaliczania wycieczek na medale zresztą dość rygorystycznie tę kwestię regulują - wycieczki spoza kalendarza nie mogą być zaliczane do punktacji medalowej. )
Co do punktu w sklepie, to rozumiem, że to już żart lub też mocno nieprzemyślany agrument. Chyba nikt nie będzie biegał w piątek wieczorem popatrzyć na wystawę, żeby sprawdzić czy przypadkiem w jego drukowanym kalendarzu nie należy zrobić korekty.
Zresztą i Ci co mają stały dostęp do netu, wcale nie muszą mieć czasu, by przeglądać na bieżąco forum i sprawdzać, czy ustalenia grona forumowego są identyczne z kalendarzem na www. A kwestia wstawiania zaproszeń na nasze imprezy w mediach publicznych (prasa, radio, brzeskie forum, czy też plakatowanie) w ogóle w takiej systucji upadnie.
Smsy i telefony... Tak, można, ale znowu do grona wybranych, którzy taką usługę zamówią (a może wykupią).
To wszystko powoli może sprawić, że zamkniemy się we własnym gronie. Co wcale nie oznacza, że to zły pomysł. Ale czy na pewno tak ma być?
Slivker
12.10.2006, 18:53
Tak to już jest... Trudno każdemu dogodzić. Czuję się sprawcą tej wymiany zdań, która uderza w jakieś smutne nuty...

. Fakt, informację o wyjeździe do Trzebnicy zamieściłem za późno, jednak
obecni na wcześniejszych wycieczkach (np. Zagwiździe) wiedzieli o pomyśle a w pełni skrystalizował się on w Zawadnie i na jabłkach. Bardzo trudnym zadaniem jest ułożenie kalendarza imprez z dużym wyprzedzeniem, wszak Andrzej apelował o pomysły a pomimo tego nie było ich za wiele. Dlatego moim (skromnym) zdaniem, zmiany wpływają pozytywnie na
atrakcyjność wyjazdów, bo niektóre okoliczności po prostu trudno przewidzieć wcześniej. Oczywiście trzeba pamiętać o informacji z większym wyprzedzeniem i ewentualne zmiany nie powinny być zbyt duże (godzina, ilość kilometrów)... A przede wszystkim... nie stracić tego, co wśród nas najcenniejsze... Bo chyba miło się jeździ razem...? A w którym mieście jest jeszcze drugi
taki klub...?
Pozdrawiam.
Slivker
Andrzej
12.10.2006, 19:52
CYTAT (Slivker @ 12.10.2006, 17:53)
Tak to już jest... Trudno każdemu dogodzić. Czuję się sprawcą tej wymiany zdań, która uderza w jakieś smutne nuty...

.
Sorry, jeśli z mojej strony to wyszło smutno :-)
Ale już wczesniej pisał, to dobrze, że dyskutujemy. Im więcej dyskusji, tym bogatsi będziemy w wiedzę na temat planowania przyszłorocznego kalendarza i całej strategii klubowej. W sumie chyba lepiej tu dyskutować, niż na walnym zebraniu, bo tu każdy sobie spokojnie przemyśli. Sądzę, że można - przy dobrej woli a potem dyscyplinie w realizacji - wypracować taki kalendarz, że i żółwie i zające i nawet zeppeliny znajdą swe miejsce.
To jest "lo-fi" (bez grafiki) wersja naszego forum. Aby przejść do pełnej wersji
kliknij tutaj.