Okazuje się, że kilku (a może kilkunastu) miejscach punkty obowiązkowe DRDP są usytuowane kilkadziesiąt kilometrów od granicy. Czasem to zmusza do nadkładania drogi, ale czasem uniemożliwia poznanie ciekawych miejsc wzdłuż granicy.
Najpierw jakoś próbowałem pogodzić swoją ciekawość krajoznawcy z regulaminem, i jechałem zygzakiem, starając się zaliczać punkty obowiązkowe i te najciekawsze punkty z książki Rąkowskiego. (Wybitni krajoznawcy znają tę pozycje na pewno). Ale na dłuższym odcinku to uciążliwe.
Przykłady:
Malbork - ok. 40 km od granicy
Pieniężno - 23 km od granicy
Orneta - 39 km od granicy
Lidzbark - 33
Bisztynek - 36 km
Suwałki - 27 km
Augustów - 55 / 45 km i tak dalej
Co gorsza niektóre usytuowanie punktów wręcz zniechęca lub uniemożliwia poznanie naprawdę cennych krajoznawczo miejsc, np.
- punkt w Hajnówce uniemożliwia przejechanie przez Puszczę Białowieską najciekawszymi drogami (np. z Białowieży do Kleszczeli przez Topiło) i zmusza do jazdy ruchliwą i nieprzyjemną szosą Hajnówka - Białowieża;
- punkty Siemiatycze, Mierzwice i Serpelice uniemożliwiają wykorzystanie przeprawy promowej na Bugu i mało kto pozna malowniczy Podlaski Przełom Bugu.
- punkty Suwałki i Augustów pozostawiają poza trasą Puńsk, Sejny...
- Gródek odciąga 17 km od granicy i pozostaje cerkiewka koło Bobrownik itd...
W sumie zdecydowany jestem odpuścić blachę DRDP, i pójść za radą kol. KOTarskiego, - czyli pojechać po swojemu wzdłuż granicy, i zdobyć odznakę... małą. Ale wpadłem na pomysł, by zaproponować utworzenie trzeciego stopnia odznaki...
Odznaki, która by uwzględniała jazdę tuż przy granicy z zaliczaniem wszystkich największych, najbardziej zapadłych i zapomnianych dziur.
Założenia
- wszystkie zasady analogiczne do DRDP
- punkty obowiązkowe położone tylko pryz granicy (np. max do 20 km)
- zezwolenie na ominięcie niektórych punktów, ale tylko "od zewnątrz"
- zezwolenie na jazdę wzdłuż granicy, po wewnętrznej i zewnętrznej też (czyli skrótami przez Litwę, Słowację, Czechy, Niemcy)
- bardzo przemyślany dobór punktów obowiązkowych, tak by zmusić turystę do trafienia we wszystkie miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc...
(np. Ustrzyki Górne, Bogatynia, Międzylesie czy Hel)
... oraz w te miejsca, gdzie są naprawdę mało znane ale ciekawe miejsca krajoznawcze (np. Sejny, Krasnogruda Miłosza itp.)
Pytania?
Pytanie, czy nowy stopień będzie chciała uznać KTKol PTTK. Czy może chciałby wziąć to na siebie jakiś prężny klub? Może powinienem to zaproponować mojemu klubowi? I czy w ogóle jest zapotrzebowanie na taką dość hardkorową trasę?
Ważne tez, by wszelkie punkty były przemyślane, przez praktyków a nie zza biurka.
Więc na pewno potrzeba dużo konsultacji - czekam na propozycje.
