Niedziela, 20 września 2009 r. Dobrzykowice - Sami SwoiTrasa: Brzeg, Leśna Woda, Janików, Jelcz, Miłoszyce, Nadolice Wlk. Dobrzykowice, Czernica, Ratowice, Kotowice, Zakrzów, Siedlice, Winna Góra, Oława, Ścinawa, Lipki, Brzeg ,
90 kmObecni: - Czesław Baranowski - 110 km
- Aleksandra Bieniaszewska - debiutantka
- Ryszard Borowski
- Henryk Dobrowski
- Gracjan Gryglewski
- Krzysztof Kamiński
- Monika Kizior
- Krzysztof Książek
- Mariusz Oleszak
- Ewa Orłowska
- Zdzisław Pluta
- Janek Rabenda
- Andrzej Semczuk
- Kamila Stefurak
- Małgorzata Stupińska
- Piotr Sobczuk
- Andrzej Tomczak
- Barbara Tomczak
- Tomasz Wypych
- Stanisław Zagdański
"Sami Swoi", "Nie ma mocnych", "Kochaj albo rzuć" - któż z nas nie zna tych wspaniałych komedii. Jak tu nie zobaczyć miejsca w którym te filmy były nagrywane? Do tego jeszcze piękna pogoda, prawdziwie letnia. Stąd tak wysoka frekwencja pod Ratuszem.
W Janikowie dołączyła do nas Ewa ktora pilotowała całą naszą wycieczkę.
Pierwszy postój zrobiliśmy sobie przy stadninie koni.
Następny już w Dobrzykowicach.
W pierwszej kolejności było zwiedzanie i robienie pamiątkowych zdjęć przed zagrodami Kargulów i Pawlaków. Bez trudu można było rozpoznać te dwa najsłynniejsze domostwa. Brakowało jedynie równie osławionej stodoły łączącej oba gospodarstwa.
Każdemu zebrało sie na wspomnienia ze scen filmowych. Kamila miała ochotę wytłuc parę garnków.

Niestety, na obecnym nowym płocie nie było ani jednego.
Bardzo podobało mi się obejście "Pawlaków", ktore całe tonie w przepięknych rożnobarwnych kwiatach. Widocznie wlaściciel domu jest ich wielkim wielbicielem,
Po sesjach zdjęciowych i przerwie na przekąski ruszyliśmy w powrotną drogę.
W Nadolicach Wielkich wstąpiliśmy na cmentarz niemieckich żołnierzy.
Na trasie ; Ratowice, Zakrzów, Oława mijaliśmy dużo rowerzystów. Widać, że Oławianie również propagują tę formę czynnego wypoczynku.
W Oławie pożegnaliśmy się z Ewą i następnie przez Ścinawę udaliśmy sie w kierunku Brzegu.
Nie każdemu podobał się powrót , który częściowo prowadził gruntowymi drogami, ale nazwa klubowa, "na przelaj" do czegoś zobowiązuje.
Jednak ogólnie każdy z uczestników w mniejszym lub większym stopniu byl zadowolony z wycieczki.
Na pochwałę zasługuje nasza debiutantka Ola, która świetnie poradziła sobie i z trasą i z kilometrami
BasiaGalerie: Andrzeja i Basi