Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Relacje z wycieczek - Lipeic 2009
Forum Turystów Kolarzy > Forum Klubowe > "Na Przełaj" Brzeg
andrzejs2026
Sobota, 4 lipca 2009 r.

''Gorąca" wycieczka


Trasa:
Brzeg, Babi Loch, Stobrawa, Rybna, Kolonia Popielowska, Mikolin, Skorogoszcz, Wronów, Kopanie, Kruszyna, Brzeg 62 km

Obecni:
1. Joanna Picher
2. Gracjan Gryglewski
3. Józef Litkowiec
4. Franciszek Smoliński
5. Piotr Sobczuk
6. Ryszard Jaroszyński
7. Zbigniew Młodziński
8. Andrzej Semczuk

Na zbiórce pod Ratuszem zjawiło się 10 chętnych do jazdy w taki upał. Po naradzie postanowiliśmy trochę skrócić trasę i nie jechać do Brzegu przez Lewin Brzeski i Michałów [ taka była planowana wycieczka] tylko jechać przez Wronów. Wyruszyliśmy tempem rekreacyjnym,ale dwóm kolegom chyba było za wolno bo szybko od nas odjechali.Na Babim Lochu zostaliśmy zaproszeni na grilla przez biwakujących tam Romów[ale nie znalazł się chętny]. Po kilkunastominutowej przerwie ruszyliśmy dalej.Na śluzie w Rybnej oglądaliśmy ujście Nysy Kłodzkiej do Odry i poznaliśmy panią,która tą śluzę obsługuje.Dalej próbowaliśmy jechać do Mikolina zielonym szlakiem ale z powodu podmokłego terenu zawróciliśmy do wioski [tu oddzielił się od nas Gracjan] i polną drogą,też miejscami zalaną dojechaliśmy pod pomnik w Mikolinie. Tam zrobiliśmy dłuższą przerwę na posiłek. Po nabraniu sił pojechaliśmy zwiedzić pałac w Mikolinie, ale zamiast do pałacu zajechaliśmy na wiejski festyn. Po uzupełnieniu płynów i oglądnięciu 3 coś za krótkich meczów wyruszyliśmy w dalszą podróż.We Wronowie zwiedziliśmy pałac i stary niemiecki cmentarz. Stąd niebieskim szlakiem wróciliśmy do Brzegu,zatrzymując się tylko na dłużej pod sklepem w Kruszynie.

AndrzejS.
Efka
Niedziela, 5 lipca 2009 r.

Z cyklu: gdzie oczy poniosą...

Trasa: Brzeg, Lubsza, Lubicz, Śmiechowice, Kurznie, Karłowice, Roszkowice, Tarnowiec, Mąkoszyce, Lubsza, Brzeg 51 km

Obecni:
  1. Jerzy Kujawski
  2. Ewa Łącka
  3. Stanisław Marciniak
  4. Robert Okoniewski
  5. Franciszek Smoliński
  6. Piotr Sobczuk

W kalendarzu na dziś zaplanowana był wycieczka do Lipna. Jednak ze względu na niepewną aurę postanowiliśmy wyruszyć w kierunku Lubszy bez konkretnych planów na przebieg trasy. Liderem grupy był Franciszek. W rynku żegnał nas Gracjan, który nie zdecydował się na wyjazd.
Pogoda nas miło zaskoczyła bo zaraz za Brzegiem czekała na nas sucha droga, na trasie nie padało, a nawet chwilami przez chmury nieśmiało wyglądało słonko cool.gif
Za Lubszą natkneliśmy się na grupę rowerzystów z Jawora (woj. dolnośląskie), którzy jechali do Częstochowy. Przejeżają tą trasą co roku w każdy pierwszy weekend lipca ... może za rok też się z nimi spotkamy blink.gif i może nawet się z nimi zabierzemy wink.gif
Do Brzegu wróciliśmy około 13.40

Ewa Ł.

Bianka
Sobota 11 lipca 2009r.

Zapiski z rowerowego wyjazdu....

Trasa: Łosiów, Różyna ...... - 57 km

Obecni:
  1. Gracjan Gryglewski
  2. Damian Jankowski
  3. Zbigniew Młodziński
  4. Józef Litkowiec
  5. Franek Smoliński
  6. Waldek Ślusarczyk

"Było nas sześciu i jechaliśmy przez Łosiów, Różynę i inne miejscowości , które mijaliśmy w szybkim tempie, bo goniła nas duża, czarna chmura z piorunami" ohmy.gif

Na prośbę Gracjana wpisała Bianka, bez cenzury... wink.gif

Galerie:

P. S. Jeśli dowiem się jaki był przebieg trasy to uzupełnie wpis!
Bianka
Niedziela 12 lipca 2009r.

Zapiski z wyjazdu rowerami

Trasa: Brzeg, Bierzów, Grodków, Lubcz, Jutrzna, Kucharzowice, Bryłówek, Częstocice, Oleśnica Mała, Jankowice Małe, Owczary, Brzeg 85 km

Obecni:
  1. Rysiu Borowski
  2. Gracjan Gryglewski- lider
  3. Mariusz Gruszewski
  4. Józef Litkowiec
  5. Ewa Łącka
  6. Zbigniew Michurski
  7. Zbigniew Młodziński
  8. Robert Okoniewski
  9. Ewa Orłowska
  10. Władziu Wysocki
Sprzyjająca pogoda wytworzyła atmosferę, która zgromadziła nas na placu przy renesansowym ratuszu. Po naradzie ustaliliśmy , że pojedziemy obwodnicą , a nastepnie przez nowe rondo do Grodkowa. Na lody... cool.gif

Za mostem nad autostradą przejechaliśmy jeszcze parę kilometrów i ukazała sie nam wspaniała, równiutka droga. Pierwsza klasa! laugh.gif Można było wykazać na niej swoje możliwości fizyczne i wytrzymałość naszych rowerów. Pęd powietrza mieszał się z zapachem pól, łąk i lasów.

Przy okazji przytoczę wypowiedź Honoriusza Balzaka, że najpiękniejsze na świecie są trzy zjawiska: galopujący koń, tańcząca kobieta, żaglowiec pod pełnymi żaglami... blink.gif Ja od siebie dodaję, że rowerzyści pędzący z góry.

Wraz z naszym peletonem jechały dwie sympatyczne Ewy, które dotrzymywały tempa jazdy! A było to tempo nie lada...35km i więcej?!? ohmy.gif
Tak dojechaliśmy do Grodkowa i zajęliśmy miejsca przy stoliku, liżąc smakowite, kolorowe i zimne kulki. tongue.gif

W czasie powrotnej jazdy promienie słoneczne oświetlały złociste łany zbóż i całą gamę różnokolorowych polnych kwiatów.
W bajorach, które powstały w skutek ulewnych deszczów kumkały melodyjnie żaby.
Spotkaliśmy również jadącego na rowerze młodzieńca, który bardzo chce wstąpić do naszego klubu.

W czasie wycieczki Ewa Orłowska złapała gumę w tylnim kole. Koledzy szybko uwinęli się z usterką, w czym wyróżniał się Robert. wink.gif

Gdy dojechaliśmy do ronda nastąpił podział grupy. Jedni pojechali do Brzegu, a ja i Zbyszek Młodziński towarzyszyliśmy Ewie do Oławy.
Ze względu na kaprysy pogody nie mogliśmy pojechać zgodnie z założonym planem.

Na prośbę Gracjana wpisała Bianka rolleyes.gif


Galerie:
Bianka
Sobota 18 lipca 2009r.

Zapiski z wyjazdu rowerowego wink.gif

Trasa: Brzeg, Kruszyna, Zwanowice, Kopanie, Różyna, Buszyce, Lewin Brzeski, Leśniczówka, Łosiów, Kopanie, Zwanowice, Kruszyna -45 km
oławianie -79 km

Obecni:
  1. Monika Kossowska
  2. Marcin Kossowski
  3. Józef Litkowiec
  4. Tadeusz Łukiewicz
  5. Stanisław Marciniak
  6. Beata Pieczonka
  7. Krzyś Pieczonka
  8. Franciszek Smoliński
  9. Andrzej Tomczak
  10. Basia Tomczak
Na zbiórce pojawił się Gracjan. Przyniósł natatki z ubiegłotygodniowych wyjazdów z proźba o ich umieszczenie na forum. Co też uczyniłam, obiecując sobie solennie, że to już ostatni raz...

Trasę dzisiejszej wycieczki przemierzaliśmy już kilkakrotnie. blink.gif Ale cóż było robić? Nie można przecież ciągle zmieniać kalendarza tłumacząc to pogodą.
Było wprawdzie mniej gorąco i upalnie, ale wiał silny wiatr. Zapowiadał on zmiany. Miały nadejść burze i ulewy ...i nadeszły!!! sad.gif

Jeszcze w Lewinie Brzeskim, gdy siedzieliśmy sobie na ławeczkach i jedli pyszne lody zakupione w lodziarni Bombonierka za jedyne 1zł, 50 gr. " dopadł" nas deszcz. Wydawało się, że będzie to tylko przelotny opad, więc chcieliśmy go przeczekać. Gdy ruszyliśmy w trasę okazało się, że kropiło mimo świecącego słońca. ohmy.gif

Tomczaki, Stanisław i Józef " wyrwali" do przodu. Reszta miała opóźnienie, które urosło jeszcze z powodu awarii w rowerze Marcina...Sprawnie ją usunął, oczywiście przy pomocy serwisu technicznego blink.gif
Była to pierwsza usterka w jego rowerku, po 5 tys. km! Dystans ten przejechał w czasie naszego wypadu i fakt ten został oczywiście odpowiednio uczczony laugh.gif
Sekcja barowa działa zawsze i wszędzie. wink.gif

W Łosiowie rozstali sie z nami Franciszek i Tadeusz. Pojechali główną drogą.
A my po suchym jeszcze asfalcie przez Kopanie , Zwanowice i Kruszynę wróciliśmy do domu. Zdążyliśmy przed ulewą, Monika i Marcin też... rolleyes.gif


Beata
P. S. Przygotowałam do termosu pyszną , schłodzoną herbatkę miętową z melisą. Bardzo dobra na upały laugh.gif Zwłaszcza na te, których nie ma...
Galerie:
Bianka
Sobota 25 lipca 2009r.

Zapiski z kolejnego wyjazdu rowerowego... rolleyes.gif

Trasa: Brzeg, Michałów, Głębocko, Gracze, Stroszowice, Lewin Brzeski, Nowa Wieś Mała, Jasiona, Łosiów, Zwanowice, Kruszyna -67 km, oławianie-101km

Obecni:
  1. Rysiu Borowski
  2. Henryk Dobrowski
  3. Ewa Orłowska
  4. Beata Pieczonka
  5. Jasiu Rabenda
  6. Piotr Sobczuk
  7. Franciszek Smoliński
  8. Sebastian Wiszniowski
Plany wyjazdowe były inne, ale znów ta pogoda... wink.gif
Było ciepło, chcieliśmy więc pojechać gdzieś nad wodę. A to woda dogoniła nas!

Przez Krzyżowice, Michałów i Rezerwat Kokorycz jechaliśmy niespiesznie. Na tyle jednak szybko, żeby uciec przed hordami krwiożeczych komarów.
Przed deszczem nie udało się nam uciec. sad.gif Czarne chmury, które podążały za nami zmoczyły nas w Głębocku. Z kąpieli nici. Schroniliśmy się na przystanku.

Po zjedzeniu części zapasów, przez Gracze i Stroszowice, dojechaliśmy do Lewina Brzeskiego. Ewa poszła pooglądać lewińską starówkę, a my nie poszliśmy na lody...jakoś tak zimno się zrobiło i ciemno. blink.gif

Ciemno, coraz ciemniej. Następny przymusowy postój w Kantorowicach!
Była niezła ulewa. Trwała trochę , ale z minuty na minutę robiło się coraz bardziej pogodnie. rolleyes.gif
Odsiedzieliśmy największy deszcz, a potem ubrani w pelerynki i kurtki jechaliśmy dalej. W drodze do Łosiowa wyszło słońce i nas wysuszyło. Do domu wracaliśmy już bez kurtek.

A potem.....znów zrobiło się ciemno!!! Tym bardziej, że siedzieliśmy w Czarnej Ósemce?!? ohmy.gif wink.gif

Bianka

Galerie:
HeniekW
RAJD DOOKOŁA POLSKI 2009

Obecni:
1. Heniek Małkus
2. Heniek Wójcik

Piątek 10 lipca 2009r.
Kończymy pracę o godz. 15:00, jesteśmy już spakowani. O godz 16:00 jesteśmy umówieni ze Zbyszkiem Michurskim, który dzięki swojej uprzejmości wiezie nas swoim busikiem do Wrocławia, na pociąg do Olsztyna, z powodu podmytych torów w Lipkach pociągi z Brzegu do Wrocławia nie kursują.

Dzień 1 - sobota 11 lipca 2009r.

Trasa: Olsztyn, Orneta, Pieniężno, Frombork, Kadyny, Elbląg, Ząbrowo, Malbork 202 km

Jesteśmy w Olsztynie o godz. 5:15, mamy do pokonania dodatkowe 55 km, gdyż pociąg do Ornety jest dopiero o 9:00. W Ornecie zaczyna się nasza trasa i zbieranie pieczątek rolleyes.gif Do Fromborka jedzie się dobrze z górki i z wiatrem, za Fromborkiem zaczynają się podjazdy, uczestnicy Baltic Cycle 2006 na pewno dobrze je pamiętają smile.gif W Elblągu pierwszy przelotny deszczyk, przed Malborkiem następny. Docieramy do Malborka ok. 19:00, nocleg mamy już zarezerwowany w Schronisku Młodzieżowym, zostaje tylko go znaleźć, zajmuje nam to 15 min. Mamy pokój dwunastoosobowy tylko dla siebie. Szybka kąpiel i idziemy rozejrzeć się po okolicy. Do Zamku mamy "rzut beretem", kilka fotek, kolacja w Karczmie Rycerskiej, potem zakupy i wracamy na kwaterę.

Dzień 2 - niedziela 12 lipca 2009r.

Trasa: Malbork, Nowy Dwór Gdański, Sztutowo, Mikoszewo, Gdańsk, Gdynia, Rumia 134 km

Wyjeżdżamy z Malborka o godz. 8:00, to będzie nasza stała godziny wyjazdu w trasę. Jeszcze kilka fotek i w pogoń za pieczątkami. Muzeum Stutthof zwiedzaliśmy w ubiegłym roku więc nie tracimy czasu. W Gdańsku byliśmy już kilka razy, trudno wjechać i trudno wyjechać. Kilka zdjęć, przeczekujemy przelotny deszczyk i kierujemy się na piękną trasę rowerową wzdłuż morza do Sopotu. Przez Gdynię trudno przejechać, tracimy trochę czasu zastanawiamy się nad noclegiem. Jednak miasto jest nieprzygotowane, nocleg znajdujemy w Rumi. Mamy pokój trzy osobowy z łazienką i TV.

Dzień 3 - poniedziałek 13 lipca 2009r.

Trasa: Rumia, Władysławowo, Karwia, Żarnowiec, Żelazna, Łeba 118 km

Zaraz po wyjeździe moja pierwsza przebita dętka. Krótki postój w Swarzewie na polu namiotowy, na którym spaliśmy w tamtym roku. Mijamy "Gwiazdę Północy" - najdalej na północ wysunięty punkt Rzeczypospolitej Polskiej. Dojeżdżamy do Łeby o godz. 15:00, statek do Kluk już nie pływa w ogóle (liczyliśmy na niego), a my musimy się tam dostać. Drogą jest ponad 50 km. na skróty przez Słowiński Park Narodowy jakieś 20 km. Postanawiamy jechać przez bagna (już raz jechaliśmy tamtędy, Gracjan nie byłby zadowolony), ale dopiero następnego dnia. Nocleg znajdujemy na polu biwakowym "Na Wspólnej" spaliśmy tu w zeszłym roku, Pani nas pamięta, dostajemy specjalną zniżkę studencką. Jest piękna pogoda, rozbijamy namiot i idziemy się wykąpać w morzu.

Dzień 4 - wtorek 14 lipca 2009r.

Trasa: Łeba , Wicko, Kluki, Gardna Wielka, Rowy 57 km

Trasa przez Słowiński Park Narodowy nie jest taka straszna jak ją zapamiętaliśmy, docieramy szybko i sprawnie do Kluk, gdzie zwiedzamy tamtejsze Muzeum Wsi Słowińskiej. Próbujemy tamtejszych wypieków (wyśmienite ciasta). Następnie kierujemy się na Rowy, gdzie przebywają nasi znajomi. Zaprosili nas już wcześniej, więc zbaczamy z trasy by mieć dłuższy odpoczynek tego dnia. Po drodze Heniek łapie swoją pierwszą gumę. Z noclegiem nie ma problemu rozbijamy namiot za symboliczną opłatę.

Dzień 5 - środa 15 lipca 2009r.

Trasa: Rowy , Ustka, Jarosławiec, Darłowo, Bukowo Morskie, Sarbinowo, Ustronie Morskie 148 km

Wypoczęci, jedziemy dalej. W Jarosławcu, gdy Heniek szukał pieczątki, spotkałem gościa z Katowic, który tak jak my jedzie dookoła Polski. W tym roku zrobił 800 km. w czerwcu, gdzieś w Polsce (nie pamiętam skąd dokąd), za rok kończy. Skrótem z Jarosławca docieramy do Darłówka, po drodze oczywiście kąpiel na dzikiej plaży. Nocleg w Ustroniu Morskim, w pokoiku dwuosobowym z TV, łazienka na korytarzu.

Dzień 6 - czwartek 16 lipca 2009r.

Trasa: Ustronie Morskie, Kołobrzeg, Bieczyno, Trzebiatów, Pobierowo, Kamień Pomorski, Dziwnów 107 km

Przed Kołobrzegiem, na byłym lotnisku, tuż przed ścieżką rowerową, prowadzącą do Kołobrzegu, Heniek łapie kolejną gumę. Chcąc nie chcąc musimy poszukać sklepu rowerowego. Nasze zapasy dętek są na wyczerpaniu rolleyes.gif Przy tej okazji jemy śniadanie. W Kamieniu Pomorskim korzystamy z atrakcji turystycznej i do Dziwnowa płyniemy statkiem wink.gif Gdzie postanawiamy zostać na noc. Nocleg znajdujemy w byłym ośrodku kolonijnym PZZ-tów (obecnie Bakoma). Pokoik dwuosobowy z łazienką.

Dzień 7 - piątek 17 lipca 2009r.

Trasa: Dziwnów, Międzyzdroje, Wolin, Stępnica, Goleniów, Lubczyna, Szczecin 124 km

Śniadanio-obiad jemy w Wisełce, jest inna Pani niż w tamtym roku, ale ładniejsza. Jak się później okazało to był nasz ostatni posiłek w tym dniu, ale o tym później. Z Wisełki na Międzyzdroje jedziemy bokiem, pieczątkę przybijamy w zagrodzie żubrów i wracamy, omijając przereklamowanego molocha. W Stępnicy kolejny kapeć, postanawiam wymienić przy szczypaną oponę na moście w Dziwnowie. Na przedmieściach Szczecina pogoda zaczyna się załamywać. Mamy rezerwację na ul. Robotniczej, ale gdzie to jest ? Napotykamy Camping PTTK Marina, niestety musimy rozbić namiot. Zdążyliśmy się jeszcze wykapać nim zaczęło lać, burza z piorunami, przez całą noc.
Na Campingu żadnego sklepiku, baru czegokolwiek, ani w pobliżu. Najbliższy sklep 2,5 km. Idziemy spać bez kolacji. Jak się później okazało nad Szczecinem przeszła w nocy nawałnica, pozalewało domy, poginęli ludzie. Nam jednak udało się przetrwać w lichym namiociku.

Dzień 8 - sobota 18 lipca 2009r.

Trasa: Szczecin, Krajnik Dolny, Piasek 94 km

Pada nadal, ok. 9:00 pogoda poprawia się na tyle, że jedziemy do sklepu po prowiant. Po powrocie śniadanko i obserwacja pogody. Zaczyna się przejaśniać, wychodzi słonko biggrin.gif Zwijamy jeszcze mokry namiot i próbujemy się wydostać ze Szczecina. W końcu obieramy właściwy kierunek, nie ulega wątpliwością, że oddalamy się od morza, zaczynają się drobne podjazdy. Pogoda się psuje, nocujemy w Piasku w Leśniczówce. Pokoik 4 osobowy z TV, kuchnia do dyspozycji tylko dla nas. Właściciele bardzo mili. Oglądamy Wiadomości, pogoda na jutro nie za ciekawa, rozważamy dzień postoju.

Dzień 9 - niedziela 19 lipca 2009r.

Trasa: Piasek , Cedynia, Siekierki, Boleszkowice, Kostrzyn, Górzyca, Owczary 104 km

Od rana pada. Jednak ok. 10:00 wypogadza się na tyle, że startujemy. Zwiedzamy lasy pod Siekierkami, u Heńka znowu kapeć to już ostatnia dętka, musimy znowu uzupełnić zapasy. W końcu docieramy do Siekierek, tamtejszy sołtys ma takie samo nazwisko jak ja. W Kostrzynie jakimś cudem udaje nam się kupić dętki (jest niedziela). Jednak nie były już nam potrzebne. W okolicach Górzycy zaczyna straszyć deszczem, udaje się nam jednak dojechać do Owczar. Śpimy w Muzeum Łąki.

Dzień 10 - poniedziałek 20 lipca 2009r.

Trasa: Owczary , Kłopot, Gubin, Brody 125 km

Pogoda dzisiaj dużo lepsza, ale po nocnych burzach w całej miejscowości nie ma wody. W Kłopocie zwiedzamy Muzeum Bociana Białego. Chociaż w poniedziałki nieczynne, gostek chętnie nas wpuszcza za darmo, zwiedzamy, opowiada nam o bocianach, ale musimy jechać dalej. W Rąpicach chowamy się prze burzą. W Połęcku przeprawiamy się na drugi brzeg Odry, chociaż po burzy rzeka znacznie przybrała, prom płynie rolleyes.gif W Gubinie polecają nam ścieżkę rowerową po niemieckiej stronie. Sprawdzamy, rzeczywiste jest super, równiutka, asfaltowa. Jednak musielibyśmy nadłożyć jakieś 15 km. Wracamy na polska stronę. W tym dniu dojeżdżamy do Brody, Śpimy w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Anny Kotwickiej. Przytulny pokoik z łazienką.

Dzień 11 - wtorek 21 lipca 2009r.

Trasa: Brody, Łęknica, Gozdnica, Zgorzelec 114 km

Następny nocleg w Zgorzelcu znajdujemy bardzo łatwo, przy samej drodze Usługi Noclegowe i Parkingowe. Mamy 500 m do starówki w Gorlitz, idziemy na spacer, kilka fotek, kolacja i spać.

Dzień 12 - środa 22 lipca 2009r.

Trasa: Zgorzelec , Leśna, Szklarska Poręba, Sobieszów (Jelenia Góra), Karpacz 110 km

Dzisiaj zwiedzaliśmy Zamek Czocha. Ten odcinek był typowo górski, od Leśnej zaczął się podjazd do Szklarskiej Poręby. Miejscami jechaliśmy 5 km/h. Ale później nagroda, zjazd w dół. Do Karpacza przyjechaliśmy trochę zmęczeni. Znaleźliśmy nocleg w Miłkowie (kiedyś Karpacz, zmniejszyli miasto, aby fabryki były poza kurortem) u miłej Pani, która ma słabość do rowerzystów i dała nam zniżkę za pokój dwuosobowy z łazienką, TV i lodówką po 35 zł od łebka.

Dzień 13 - czwartek 23 lipca 2009r.

Trasa: Karpacz , Kamienna Góra, Krzeszów, Głuszyca, Wambierzyce, Ratno Górne 112 km

Dzisiaj pogoda dopisuje, do Kowar lekki podjazd, potem z górki. Za Kowarami zaczyna się podjazd, który już kiedyś pokonywaliśmy, jadąc z Pragi do Ustrzyk Dolnych. Droga zawija się w serpentyny, dzięki temu nie jest tak złe. Za to później z górki można pobijać rekordy prędkości. Najszybsza jaką zarejestrował mój licznik to 60,84 km/h. Przez Krzeszów, Głuszycę dojeżdżamy do Wambierzyc. Zwiedzamy, jemy obiad i ruszamy dalej, pogoda robi się niepewna. Po dojechaniu do Ratna Górnego nie ryzykujemy dalszej jazdy. Jak się później okazało słusznie, za godzinę rozpętała się burza, nie dojechalibyśmy do Kudowy Zdrój. Burza powaliła wiele drzew, pozrywała linie wysokiego napięcia. Rano w wielu miejscowościach nie było prądu. Spaliśmy w bardzo przyjemnym pokoju z łazienka TV, radio, nawet wideo, za jedyne 30 zł/osoba.

Dzień 14 - piątek 24 lipca 2009r.

Trasa: Ratno Górne, Kudowa Zdrój, Duszniki Zdrój, Zieleniec, Bystrzyca Kłodzka, Stronie Śląskie, Lądek Zdrój, Lutynia 120 km

To był najtrudniejszy dzień. Najpierw podjazd do Kudowy Zdrój, potem do Dusznik Zdrój. Do Zieleńca jazda bez trzymanki momentami 4,5 km/h. Piękne widoki, był czas podziwiać, do tego dzisiaj ciepły dzień. Ale coś za coś po przełomie już z górki, do Zieleńca wpadamy 60 km/h. Musimy uzupełnić kalorie. I dalej 40- 55 km/h do samej Bystrzycy Kłodzkiej. Jednak najgorsze jeszcze przed nami, na deser podjazd do Stronia Śląskiego. 15 km w tempie od 5 do 10 km/h. Pradziad niech się schowa. Dojeżdżamy jakoś do Lądka Zdrój jest 20:00. Robimy zakupy i do Lutyni jeszcze 2 km to już nawet na kolanach. Udało się. Jutro jeszcze 1,5 km pod górę przez łąkę i w dół do domu.

Dzień 15 - sobota 25 lipca 2009r.

Trasa: Lutynia , Javornik, Paczków, Otmuchów, Koperniki, Nysa 66 km

Od miejsca zakwaterowania pod górę 700 m asfaltem, 800 m prze łąkę i przez Czechy w dół do Paczkowa. Zanim dojedziemy do Nysy parę razy zmoczy nas deszczyk, ale nikt już na to nie zważa. Przeczekujemy tylko ten największy. Przed 14:00 jesteśmy na dworcu PKP. Pogoda nie pozwala na jazdę rowerem do Brzegu. Pociąg mamy 17:32 i na niego czekamy. W domu jesteśmy jakąś godzinkę później. Przejechaliśmy ponad 1700 km ze średnią prędkością 18,69 km/h. Zameldowaliśmy się w 69 punktach kontrolnych. Miejscowości odwiedziliśmy znacznie więcej.

HeniekW


Galerie:
*

Rajd dookoła Polski 2009 - 1
*

Rajd dookoła Polski 2009 - 2
*

c.d.n - za rok
Bianka
Niedziela 26 lipca 2009r.

Rejviz i Wielkie Mchowe Jeziorko

Trasa: Nysa, Głuchołazy, Zlate Hory, Rejviz, Zlate Hory, Głuchołazy, Nysa- 86 km, oławianie - 120km

Obecni:
  1. Rysiu Borowski
  2. Grzegorz Jarosz
  3. Jurek Kujawski
  4. Krzysztof Kamiński
  5. Katarzyna Kołtowska
  6. Michał Maśluszczak-debiut
  7. Robert Okoniewski
  8. Mariusz Oleszak
  9. Ewa Orłowska
  10. Beata Pieczonka
  11. Franciszek Smoliński
  12. Piotr Sobczuk
  13. Jurek Stadnik
  14. Małgosia Stupińska
  15. Henryk Szewczyk
  16. Basia Tomczak
  17. Andrzej Tomczak
  18. Sebastian Wiszniowski
  19. Anna Wlazła-kontuzjowana debiutantka
Dawno nie było takiego tłumu na wycieczce. Całe 19 osób!!! O 19 rowerach nie wspomnę.
Dobrze, że wróciłam się po kartkę do spisania nazwisk, bo nie zapamiętałabym wszystkich.
Było trochę nerwówki przy kasach. Kupujących dużo, a komputery nie zawsze ułatwiają pracę. blink.gif Ale daliśmy radę.

Do Nysy szynobusem odjechaliśmy z peronu tymczasowego. Mimo braku miejsca dla rowerów udało się nam zapakować. Konduktor od razu zaznaczył, że do następnego pociągu, jadącego do Głuchołaz, napewno się nie zmieścimy.
Nie to nie...nawet na niego nie czekaliśmy. Za godzinę to my sobie dojedziemy rowerkami, a co!!!

Podzieleni na 2 grupy wyruszyliśmy w trasę. Jeszcze w Nysie koleżanka debiutantka Anna doznała kontuzji. Chyba za mocno hamowała przednim hamulcem, a może to plecak był przyczyną? Stłukła sobie prawy nadgarstek, ale dzielnie znosiła trudy jazdy i wchodzenia z rowerem pod górę.
Jak powiedział jej kolega:"przecież ręką się nie pedałuje"?! blink.gif

Jechałam w pierwszej grupie. Pomyślałam sobie, że zawsze to trochę czasu minie zanim wszyscy mnie wyminą wink.gif

Tą trasą przez kilka lat jeździliśmy i wracaliśmy z Pradziada. Niestety nie wszyscy " starzy wyjadacze" pamiętali gdzie skręcić na Bodzanów. tongue.gif
Wobec tego trochę się pogubiliśmy, ale potem na nowo odnaleźli.

W Głuchołazach zakupiliśmy korony i dalej w drogę. Zaczęły się podjazdy i nasza grupa też zaczęła się rozciągać.
Henryk, Piotr, Grześ i Franek odłączyli się i pojechali do sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych ( Maria Hilf).
Jest to jedno z miejsc pojednania trzech narodów: polskiego, czeskiego i niemieckiego.

A my na Rejviz.
Zanim tam jednak dotarliśmy były jeszcze Zlatorudne mlyny- skansen górnictwa złota. W tych dniach odbywały się tam zawody w płukaniu tego cennego kruszcu.

Chciałam na rowerze przejechać przez strumyczek. Kto jeździł na Pradziada, wie o czym piszę, ale niestety. sad.gif To nie takie proste...
Zmoczone sandałki przyjemnie chłodziły mnie w dalszej podróży. Podczas jazdy jak i wspinaczki z rowerem. Jako foczka nie mogłam przecież narzekać!

Krótką chwilę spędziliśmy na podziwianiu młynów, które kruszą skałę. Był czas dla fotoreporterów i śniadanie na trawie do spółki z pieskiem. A potem dalej na zielony szlak!
Ewa, która zaproponowała tę wycieczkę i objechała trasę tydzień wcześniej, poprowadziła nas jeszcze nad piękne kaskady. rolleyes.gif
Widoki rekompensowały wszelkie niedogodności...Pogoda też super. Słonecznie i ciepło, ale nie upalnie.

Gdy dotarliśmy do Rejviz, na spotkanie wybiegł nam koń. Przywitał nas z taką radością!!! Jednak nie było z nami Misia i nikt nie umiał z nim pogadać...

Po zakupieniu biletów i obowiązkowym przybiciu stempelków, drewnianymi pomostami doszliśmy do Mchowego Jeziorka.
Słońca odbijało się w jego wodach. Po tafli jeziora pływały kaczki. Wokół cisza, spokój i piękno przyrody.... rolleyes.gif

Gdy my podziwialiśmy to cudo natury dojechali do nas Piotr, Franek i Grześ.
Piotr i Franek też poszli zobaczyć jeziorko, a my już coraz bardziej głodni i źli czekaliśmy na nich.
Na obiadek w gospodzie większość zamówiła smażony ser i hranulki. Tylko nieliczni się wyłamali. Mariusz i Margo jedli obiad w towarzystwie...psa! Tego samego, co w Zlatych Horach blink.gif

Po posiłku z pełnymi brzuszkami na rowery i huuuuuuuura z górki!
W Zlatych Horach spotkaliśmy znajomych rowerzystów z Opola. Mijały nas kawalkady motorów ze zlotu w Prudniku.

Jeszcze tylko zakupy ( piwo, orzeszki, czekoladki) i z sakwami pełnymi specjałów do Nysy. Wracało się superowo.
Większa masa lepiej rozpędza się z górki...

Na dworcu czekał na nas Henryk i już w komplecie wracaliśmy do domu. Kurpulentny pan konduktor miał problem ze sprawdzeniem biletów. Mimo wyznaczonej części dla rowerów było nas dużo i musiał się biedaczek przeciskać.

To była super, hiper i naj , naj... wycieczka, dziękujemy Ejko!!!! laugh.gif
Choć nasze twarze były chwilami czerwone z wysiłku, a nogi wybrudzone wink.gif wracaliśmy szczęśliwi!!!

Beata
P. S. Żadne słowa nie są w stanie oddać piękna przyrody. Mam nadzieję, że udało mi się to choć w części. Poza tym są jeszcze zdjęcia i...wspomnienia!!!!
Galerie:
ejko
Cześć!
Ja tez dziękuje wszystkim wycieczkowiczom, super na- przełajowcom za liczne przybycie i wspólne realizowanie wycieczki, czyli przez góry i doliny, drogi i ścieżki do wyznaczonego celu. Myślę, że dla tych wspaniałych widoków warto było się potrudzić. Może w przyszłym roku znowu wyruszymy na Zlatohorską Vrchovinę? Kto wie?
Bianka
4 - 15 lipca 2009r.

Klubowo-rodzinna wyprawa wzdłuż zachodniej granicy

Trasa: Świnoujście - Karpacz 827 km

Obecni:
  1. Monika Kossowska
  2. Marcin Kossowski
  3. Beata Pieczonka
  4. Krzysztof Pieczonka
  5. Basia Tomczak
  6. Andrzej Tomczak

Dzień wyjazdu 4 VII
Basia " załatwiła" nam wagon dla rowerów wink.gif , więc do Świnoujscia dojechaliśmy wyspani i wypoczęci. rolleyes.gif
Krzyś miał niewielki problem z przyczepką, ale całą noc na myślenie. Myślał, myślał i wymyślił. Mały skrawek sreberka skutecznie rozwiązał problem.

Dzień pierwszy 5 VII
Świnoujscie- Wolin 60 km

Dzień drugi 6 VII
Wolin- Lubczyna 69 km

Dzień trzeci 7 VII
Lubczyna-Szczecin 48 km

Dzień czwarty 8 VII
Szczecin- Piasek 95 km

Dzień piąty 9 VII
Piasek- Owczary 103km

Dzień szósty 10 VII
Owczary- Gubin 125 km

Dzień siódmy 11 VII
Gubin- Guben- Gubinek 20 km
To był dzień odpoczynku i pożegnania z Tomczakami. Od tego dnia byłi krok przed nami...

Dzień ósmy 12 VII
Gubin- Piaseczna 130 km

Dzień dziewiąty 13 VII
Piaseczna- Bożkowice 71 km

Dzień dziesiąty 14 VII
Bożkowice- Jagniątków 65 km

Dzień jedenasty 15 VII
Jagniątków, Jelenia- Góra, Karpacz, Jelenia- Góra 41 km

Mam nadzieje Basiu, że nie zwątpiłaś we mnie.Tzn, że kiedyś to napiszę!!! laugh.gif
Reszta będzie potem, mam ostatnio mało czasu. Ale czasami warto poczekać , tak sądzę. laugh.gif
To jest "lo-fi" (bez grafiki) wersja naszego forum. Aby przejść do pełnej wersji kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2012 Invision Power Services, Inc.
wpisy studium policealne gdańsk humor komponenty do produkcji lamp karl.katowice.pl