RAJD DOOKOŁA POLSKI 2009 Obecni:1. Heniek Małkus
2. Heniek Wójcik
Piątek 10 lipca 2009r. Kończymy pracę o godz. 15:00, jesteśmy już spakowani. O godz 16:00 jesteśmy umówieni ze Zbyszkiem Michurskim, który dzięki swojej uprzejmości wiezie nas swoim busikiem do Wrocławia, na pociąg do Olsztyna, z powodu podmytych torów w Lipkach pociągi z Brzegu do Wrocławia nie kursują.
Dzień 1 - sobota 11 lipca 2009r. Trasa: Olsztyn, Orneta, Pieniężno, Frombork, Kadyny, Elbląg, Ząbrowo, Malbork
202 kmJesteśmy w Olsztynie o godz. 5:15, mamy do pokonania dodatkowe 55 km, gdyż pociąg do Ornety jest dopiero o 9:00. W Ornecie zaczyna się nasza trasa i zbieranie pieczątek

Do Fromborka jedzie się dobrze z górki i z wiatrem, za Fromborkiem zaczynają się podjazdy, uczestnicy Baltic Cycle 2006 na pewno dobrze je pamiętają

W Elblągu pierwszy przelotny deszczyk, przed Malborkiem następny. Docieramy do Malborka ok. 19:00, nocleg mamy już zarezerwowany w Schronisku Młodzieżowym, zostaje tylko go znaleźć, zajmuje nam to 15 min. Mamy pokój dwunastoosobowy tylko dla siebie. Szybka kąpiel i idziemy rozejrzeć się po okolicy. Do Zamku mamy "rzut beretem", kilka fotek, kolacja w Karczmie Rycerskiej, potem zakupy i wracamy na kwaterę.
Dzień 2 - niedziela 12 lipca 2009r. Trasa: Malbork, Nowy Dwór Gdański, Sztutowo, Mikoszewo, Gdańsk, Gdynia, Rumia
134 kmWyjeżdżamy z Malborka o godz. 8:00, to będzie nasza stała godziny wyjazdu w trasę. Jeszcze kilka fotek i w pogoń za pieczątkami. Muzeum Stutthof zwiedzaliśmy w ubiegłym roku więc nie tracimy czasu. W Gdańsku byliśmy już kilka razy, trudno wjechać i trudno wyjechać. Kilka zdjęć, przeczekujemy przelotny deszczyk i kierujemy się na piękną trasę rowerową wzdłuż morza do Sopotu. Przez Gdynię trudno przejechać, tracimy trochę czasu zastanawiamy się nad noclegiem. Jednak miasto jest nieprzygotowane, nocleg znajdujemy w Rumi. Mamy pokój trzy osobowy z łazienką i TV.
Dzień 3 - poniedziałek 13 lipca 2009r. Trasa: Rumia, Władysławowo, Karwia, Żarnowiec, Żelazna, Łeba
118 kmZaraz po wyjeździe moja pierwsza przebita dętka. Krótki postój w Swarzewie na polu namiotowy, na którym spaliśmy w tamtym roku. Mijamy "Gwiazdę Północy" - najdalej na północ wysunięty punkt Rzeczypospolitej Polskiej. Dojeżdżamy do Łeby o godz. 15:00, statek do Kluk już nie pływa w ogóle (liczyliśmy na niego), a my musimy się tam dostać. Drogą jest ponad 50 km. na skróty przez Słowiński Park Narodowy jakieś 20 km. Postanawiamy jechać przez bagna (już raz jechaliśmy tamtędy, Gracjan nie byłby zadowolony), ale dopiero następnego dnia. Nocleg znajdujemy na polu biwakowym "Na Wspólnej" spaliśmy tu w zeszłym roku, Pani nas pamięta, dostajemy specjalną zniżkę studencką. Jest piękna pogoda, rozbijamy namiot i idziemy się wykąpać w morzu.
Dzień 4 - wtorek 14 lipca 2009r. Trasa: Łeba , Wicko, Kluki, Gardna Wielka, Rowy
57 kmTrasa przez Słowiński Park Narodowy nie jest taka straszna jak ją zapamiętaliśmy, docieramy szybko i sprawnie do Kluk, gdzie zwiedzamy tamtejsze Muzeum Wsi Słowińskiej. Próbujemy tamtejszych wypieków (wyśmienite ciasta). Następnie kierujemy się na Rowy, gdzie przebywają nasi znajomi. Zaprosili nas już wcześniej, więc zbaczamy z trasy by mieć dłuższy odpoczynek tego dnia. Po drodze Heniek łapie swoją pierwszą gumę. Z noclegiem nie ma problemu rozbijamy namiot za symboliczną opłatę.
Dzień 5 - środa 15 lipca 2009r. Trasa: Rowy , Ustka, Jarosławiec, Darłowo, Bukowo Morskie, Sarbinowo, Ustronie Morskie
148 kmWypoczęci, jedziemy dalej. W Jarosławcu, gdy Heniek szukał pieczątki, spotkałem gościa z Katowic, który tak jak my jedzie dookoła Polski. W tym roku zrobił 800 km. w czerwcu, gdzieś w Polsce (nie pamiętam skąd dokąd), za rok kończy. Skrótem z Jarosławca docieramy do Darłówka, po drodze oczywiście kąpiel na dzikiej plaży. Nocleg w Ustroniu Morskim, w pokoiku dwuosobowym z TV, łazienka na korytarzu.
Dzień 6 - czwartek 16 lipca 2009r. Trasa: Ustronie Morskie, Kołobrzeg, Bieczyno, Trzebiatów, Pobierowo, Kamień Pomorski, Dziwnów
107 kmPrzed Kołobrzegiem, na byłym lotnisku, tuż przed ścieżką rowerową, prowadzącą do Kołobrzegu, Heniek łapie kolejną gumę. Chcąc nie chcąc musimy poszukać sklepu rowerowego. Nasze zapasy dętek są na wyczerpaniu

Przy tej okazji jemy śniadanie. W Kamieniu Pomorskim korzystamy z atrakcji turystycznej i do Dziwnowa płyniemy statkiem

Gdzie postanawiamy zostać na noc. Nocleg znajdujemy w byłym ośrodku kolonijnym PZZ-tów (obecnie Bakoma). Pokoik dwuosobowy z łazienką.
Dzień 7 - piątek 17 lipca 2009r. Trasa: Dziwnów, Międzyzdroje, Wolin, Stępnica, Goleniów, Lubczyna, Szczecin
124 kmŚniadanio-obiad jemy w Wisełce, jest inna Pani niż w tamtym roku, ale ładniejsza. Jak się później okazało to był nasz ostatni posiłek w tym dniu, ale o tym później. Z Wisełki na Międzyzdroje jedziemy bokiem, pieczątkę przybijamy w zagrodzie żubrów i wracamy, omijając przereklamowanego molocha. W Stępnicy kolejny kapeć, postanawiam wymienić przy szczypaną oponę na moście w Dziwnowie. Na przedmieściach Szczecina pogoda zaczyna się załamywać. Mamy rezerwację na ul. Robotniczej, ale gdzie to jest ? Napotykamy Camping PTTK Marina, niestety musimy rozbić namiot. Zdążyliśmy się jeszcze wykapać nim zaczęło lać, burza z piorunami, przez całą noc.
Na Campingu żadnego sklepiku, baru czegokolwiek, ani w pobliżu. Najbliższy sklep 2,5 km. Idziemy spać bez kolacji. Jak się później okazało nad Szczecinem przeszła w nocy nawałnica, pozalewało domy, poginęli ludzie. Nam jednak udało się przetrwać w lichym namiociku.
Dzień 8 - sobota 18 lipca 2009r. Trasa: Szczecin, Krajnik Dolny, Piasek
94 kmPada nadal, ok. 9:00 pogoda poprawia się na tyle, że jedziemy do sklepu po prowiant. Po powrocie śniadanko i obserwacja pogody. Zaczyna się przejaśniać, wychodzi słonko

Zwijamy jeszcze mokry namiot i próbujemy się wydostać ze Szczecina. W końcu obieramy właściwy kierunek, nie ulega wątpliwością, że oddalamy się od morza, zaczynają się drobne podjazdy. Pogoda się psuje, nocujemy w Piasku w Leśniczówce. Pokoik 4 osobowy z TV, kuchnia do dyspozycji tylko dla nas. Właściciele bardzo mili. Oglądamy Wiadomości, pogoda na jutro nie za ciekawa, rozważamy dzień postoju.
Dzień 9 - niedziela 19 lipca 2009r. Trasa: Piasek , Cedynia, Siekierki, Boleszkowice, Kostrzyn, Górzyca, Owczary
104 kmOd rana pada. Jednak ok. 10:00 wypogadza się na tyle, że startujemy. Zwiedzamy lasy pod Siekierkami, u Heńka znowu kapeć to już ostatnia dętka, musimy znowu uzupełnić zapasy. W końcu docieramy do Siekierek, tamtejszy sołtys ma takie samo nazwisko jak ja. W Kostrzynie jakimś cudem udaje nam się kupić dętki (jest niedziela). Jednak nie były już nam potrzebne. W okolicach Górzycy zaczyna straszyć deszczem, udaje się nam jednak dojechać do Owczar. Śpimy w Muzeum Łąki.
Dzień 10 - poniedziałek 20 lipca 2009r. Trasa: Owczary , Kłopot, Gubin, Brody
125 kmPogoda dzisiaj dużo lepsza, ale po nocnych burzach w całej miejscowości nie ma wody. W Kłopocie zwiedzamy Muzeum Bociana Białego. Chociaż w poniedziałki nieczynne, gostek chętnie nas wpuszcza za darmo, zwiedzamy, opowiada nam o bocianach, ale musimy jechać dalej. W Rąpicach chowamy się prze burzą. W Połęcku przeprawiamy się na drugi brzeg Odry, chociaż po burzy rzeka znacznie przybrała, prom płynie

W Gubinie polecają nam ścieżkę rowerową po niemieckiej stronie. Sprawdzamy, rzeczywiste jest super, równiutka, asfaltowa. Jednak musielibyśmy nadłożyć jakieś 15 km. Wracamy na polska stronę. W tym dniu dojeżdżamy do Brody, Śpimy w Gospodarstwie Agroturystycznym p. Anny Kotwickiej. Przytulny pokoik z łazienką.
Dzień 11 - wtorek 21 lipca 2009r. Trasa: Brody, Łęknica, Gozdnica, Zgorzelec
114 kmNastępny nocleg w Zgorzelcu znajdujemy bardzo łatwo, przy samej drodze Usługi Noclegowe i Parkingowe. Mamy 500 m do starówki w Gorlitz, idziemy na spacer, kilka fotek, kolacja i spać.
Dzień 12 - środa 22 lipca 2009r. Trasa: Zgorzelec , Leśna, Szklarska Poręba, Sobieszów (Jelenia Góra), Karpacz
110 kmDzisiaj zwiedzaliśmy Zamek Czocha. Ten odcinek był typowo górski, od Leśnej zaczął się podjazd do Szklarskiej Poręby. Miejscami jechaliśmy 5 km/h. Ale później nagroda, zjazd w dół. Do Karpacza przyjechaliśmy trochę zmęczeni. Znaleźliśmy nocleg w Miłkowie (kiedyś Karpacz, zmniejszyli miasto, aby fabryki były poza kurortem) u miłej Pani, która ma słabość do rowerzystów i dała nam zniżkę za pokój dwuosobowy z łazienką, TV i lodówką po 35 zł od łebka.
Dzień 13 - czwartek 23 lipca 2009r. Trasa: Karpacz , Kamienna Góra, Krzeszów, Głuszyca, Wambierzyce, Ratno Górne
112 kmDzisiaj pogoda dopisuje, do Kowar lekki podjazd, potem z górki. Za Kowarami zaczyna się podjazd, który już kiedyś pokonywaliśmy, jadąc z Pragi do Ustrzyk Dolnych. Droga zawija się w serpentyny, dzięki temu nie jest tak złe. Za to później z górki można pobijać rekordy prędkości. Najszybsza jaką zarejestrował mój licznik to 60,84 km/h. Przez Krzeszów, Głuszycę dojeżdżamy do Wambierzyc. Zwiedzamy, jemy obiad i ruszamy dalej, pogoda robi się niepewna. Po dojechaniu do Ratna Górnego nie ryzykujemy dalszej jazdy. Jak się później okazało słusznie, za godzinę rozpętała się burza, nie dojechalibyśmy do Kudowy Zdrój. Burza powaliła wiele drzew, pozrywała linie wysokiego napięcia. Rano w wielu miejscowościach nie było prądu. Spaliśmy w bardzo przyjemnym pokoju z łazienka TV, radio, nawet wideo, za jedyne 30 zł/osoba.
Dzień 14 - piątek 24 lipca 2009r. Trasa: Ratno Górne, Kudowa Zdrój, Duszniki Zdrój, Zieleniec, Bystrzyca Kłodzka, Stronie Śląskie, Lądek Zdrój, Lutynia
120 kmTo był najtrudniejszy dzień. Najpierw podjazd do Kudowy Zdrój, potem do Dusznik Zdrój. Do Zieleńca jazda bez trzymanki momentami 4,5 km/h. Piękne widoki, był czas podziwiać, do tego dzisiaj ciepły dzień. Ale coś za coś po przełomie już z górki, do Zieleńca wpadamy 60 km/h. Musimy uzupełnić kalorie. I dalej 40- 55 km/h do samej Bystrzycy Kłodzkiej. Jednak najgorsze jeszcze przed nami, na deser podjazd do Stronia Śląskiego. 15 km w tempie od 5 do 10 km/h. Pradziad niech się schowa. Dojeżdżamy jakoś do Lądka Zdrój jest 20:00. Robimy zakupy i do Lutyni jeszcze 2 km to już nawet na kolanach. Udało się. Jutro jeszcze 1,5 km pod górę przez łąkę i w dół do domu.
Dzień 15 - sobota 25 lipca 2009r. Trasa: Lutynia , Javornik, Paczków, Otmuchów, Koperniki, Nysa
66 kmOd miejsca zakwaterowania pod górę 700 m asfaltem, 800 m prze łąkę i przez Czechy w dół do Paczkowa. Zanim dojedziemy do Nysy parę razy zmoczy nas deszczyk, ale nikt już na to nie zważa. Przeczekujemy tylko ten największy. Przed 14:00 jesteśmy na dworcu PKP. Pogoda nie pozwala na jazdę rowerem do Brzegu. Pociąg mamy 17:32 i na niego czekamy. W domu jesteśmy jakąś godzinkę później. Przejechaliśmy ponad 1700 km ze średnią prędkością 18,69 km/h. Zameldowaliśmy się w 69 punktach kontrolnych. Miejscowości odwiedziliśmy znacznie więcej.
HeniekWGalerie: Rajd dookoła Polski 2009 - 1 Rajd dookoła Polski 2009 - 2 c.d.n - za rok