Ja doskonale rozumiem, jat to wygląda w praktyce. Sam jestem przodownikiem i organizuje wiele wycieczek. Znam sporo przewodników i oni sami twierdzą że uprawnienia przewodnickie sprawdza ktoś dopiero, jak się jakiś wypadek zdaży.
Ale czy nie jest tak, że w świetle prawa, podawanie w ogłoszeniu "obsługa przewodnicka" i wykożystywanie do tego celu przodownika jest naruszeniem prawa :?: Przecież ktoś obcy zapisujący się na taką wycieczke będzie myślał, że wycieczke pooprowadzi przewodnik. Chodzi mi o to, co będzie jeżeli podczas takiej wycieczki, nie daj Boże, będzie jakiś wypadek. Czy organizator może wtedy odpowiadać za wprowadzenie w błąd uczestników wycieczki i niezapewnienie wykwalifikowanej kadry? Bo to kto może być przewodnikiem jest ściśle okteślone w Rozporządzeniu Ministra Gospodarki z dnia 28 czerwca 2001r. i o przodownikach niema tam ani słowa
Dla porównania przytocze znany przyklad, wypadek w tatrach, gdzie zginęło kilka osób z Tychów(chyba tak się to pisze ;-) ) Prowadził ich doświadczony taternik, ale nie miał uprawnień przewodnickich, no i stwierdzono że naruszył prawo...
Zagmatwane te nasze przepisy, ale może ktoś mi jednoznacznie powie, czy mogę mówić że na moich wycieczkach jest obsługa przewodnicka, jeżeli ja (przodownik) biorę w niej udział.
Pozdrawiam