Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Ekspedycja II - Przygodowy rajd na orientację 27-29 VIII '04
Forum Turystów Kolarzy > Turystyka rowerowa > Imprezy
Andrzej
Ogłaszam wszem i wobec,

i zapraszam na

rajd [size=18]Ekspedycja II

który odbędzie się 27-29 sierpnia w Borach Stobrawskich.



Baza w szkole w Ligocie Książęcej, między Brzegiem a Namysłowem.



Gwoździem programu będzie impreza na orientację. Prosiłbym ewentualnych zainteresowanych o określenie, którą z proponowanych tras wybraliby. Proszę wziąć pod uwagę, że trasa będzie płaska, głównie po nawierzchniach gruntowych, łatwoprzejezdnych i w lesie.



Ponadto proszę o wszelkie inne sugestie, może nam uda się dostosować do życzeń.
Tigris
:?: Zależy od topograficznej trudności terenu, to znaczy - stopnia zalesienia, ilości ścieżek i przecinek leśnych itp.

Jeśli teren jest pod tym kątem trudny, to ustawienie trasy 15 km dla większości oznaczać będzie i tak przejechanie większej ilości kilometrów. Łatwa nawierzchnia przyczynić się może w takim przypadku do szybszej jazdy i większej ilości pomyłek uczestników.

Trasy ponad 100 km, to raczej maratony na orientację, a nie zawody na orientację.
Piotr Rościszewski
Kolarska jazda na orientację może mieć różne formy w zależności od możliwości uczestników. Jeżeli mają przeważać osoby początkujące, to najlepiej zrobić łatwą trasę o charakterze szkoleniowym. Dla dzieci to może być nawet zabawa w parku podworskim lub jakimś zagajniku z kilkoma ścieżkami.

Jeżeli liczy się na wyrypiarzy, to mogą być różne utrudnienia, np. mapa z brakującymi lub pozamienianymi fragmentami w różnych skalach, punkty mylne, klasyfikacje wiekowe itd. Na imprezach turystycznych jest to normalna praktyka. Inaczej na imprezach sportowych, gdzie liczy się tylko czas, a mapa nie może mieć żadnych błędów lub udziwnień.

Stosunkowo duże doświadczenia w organizacji kolarskich jazd na orientację ma Gliwicki Klub Terenoznawczy "Cyrkino" przy O/PTTK w Gliwicach, który tego typu imprezy organizuje od wielu lat, przeważnie w maju w ramach Rajdu Szlakami Powstań Śląskich, a w tym roku zorganizował trasę szkoleniową na Ogólnopolskim Zlocie Przodowników TKol.

Polecam stronę tego Klubu http://cyrkino.webpark.pl/
Piotr Rościszewski
Radzę od razu otworzyć podstronę

http://cyrkino.webpark.pl/pliki/pobino/200...okino_2003.html

i przeczytać jak wyglądają typowe kolarskie jazdy na orientację.
Roman Żyła
Zgadzam się z moimi przedmówcami, że wiele zależy od trasy i jej skali trudności orientecji. Uważam, że maksymalnie długość trasy do 50 km oczywiście wszystko zależy od czasu ile ta impreza ma trwać. Jeśli teren jest trudny do orientowania się w nim to nawet 30 km.

Na pewno znajdą się sprinterzy, ale od czego są punkty kontrolne. Ponadto zawsze można na punktach kontrolnych dać jakieś zadanie do wykonania, a nagrodą za prawidłowe jego wykonanie może być np. bonifikata czasowa.

W ten prosty sposób można trochę urozmaicić tę imprezę.
Andrzej
To może ja trochę sprecyzuję pytanie.



Wszelkie uwagi dotyczące imprezy oczywiście będą cenne i już dziękuję.



Ale przede wszystkim proszę wszystkich, którzy będą chcieli przyjechać, by określili jaką trasę chcą. Nieistotne, że gdzieś w kraju są InO na 4 km a gdzie indziej na 200 km. Ważne jakiej trasy Wy - potencjalni uczestnicy - oczekujecie.



Co do nawierzchni: to Bory Stobrawskie, więc drogi raczej bdb jakości, dukty utwardzone lub ubite. Oczywiście jak ktoś skrótów będzie szukał to trafi na piasek lub asfalt. Sieć dróg jak to w poniemieckich lasach: regularne prostokąty. Ukształtowanie powierzchni równinne, różnice poziomów 140 - 167 m n.p.m. ale na kilkunastokilometrowej przestrzeni. Będzie na to cały dzień, albo dłużej, więc czas nas nie ogranicza. Co do dodatkowych zadań, co sugeruje Roman - obiecuje, że będą urozmaicone - to będzie impreza przygo :-)
Mirek
w Tychach nie będzie taryfy ulgowej. Mała pętla ok. 60-80 km, duża pętla 140-150 km. Rajdy 30 km to można pieszo robić ;-)
Anonymous
Jechałeś już w kolarskiej jeździe na orientację na trasie ponad 100 km ?

Nie słyszałem o takich.

Terenowe trasy kolarskie ponad 70 km podchodzą już pod nomenklaturę "bike maratonów".

No, ale u nas w kraju zdarzają się maratony szosowe już od 50 km, tak że wszystkiego można się spodziewać.

Wszystko zależy od fantazji organizatorów.

Nie należałoby nieco podszkolić naszych organizatorów ?

Co robi w tym zakresie KTKol ? Nic, albo prawie nic.
Piotr Rościszewski
Czytam i nie mogę się nadziwić. Wymyślacie rzeczy już dawno wymyślone, przeanalizowane i wypraktykowane. Imprezy na orientację dzielą się na sportowe i turystyczne (za granicą raczej nie występują). Na sportowych liczy się tylko czas i nie może być żadnych zadań. W Czechach na tego typu imprezach są trasy liczące po 100 km, ale do tego trzeba mieć niezłą kondycję. Regułą jest jazda 40 km/h! Na turystycznych jest limit czasu, w którym należy przebyć trasę i wykonać wszystkie zadania. Za przekroczenie limitu i nie wykonanie zadań odejmuje się punkty karne. Jest do tego regulamin opracowany przez KInO ZG PTTK.

Jeżeli organizator chce zrobić wyrypiastą trasę, to dzieli ją na trzy etapy lub nawet więcej, ale muszą być przerwy na posiłki i inne niezbędne czynności. Na trasach pieszych regułą są dwa etapy dzienne i jeden nocny. Jeżeli przewiduje się udział dzieci lub osób początkujących, to zazwyczaj robi się dla niech trasę dwuetapową o małej skali trudności.

Proponuję poradzić się fachowców, zanim podejmie się decyzję jak to dobrze zrobić, żeby przyciągnąć uczestników, zwłaszcza takich, którzy zbierają punkty na Odznakę Imprez na Orientację.
Andrzej
Gość anonim napisał:

QUOTE
Jechałeś już w kolarskiej jeździe na orientację na trasie ponad 100 km ?  
Nie słyszałem o takich.  
Terenowe trasy kolarskie ponad 70 km podchodzą już pod nomenklaturę \"bike maratonów\".




Ja co prawda nie jechałem w 100-kilometrowej Kolarskiej JnO, (żałuję) ale jako redkator miałem okazję ostatnio zamieszczać relacje z takich wielokilometrowych imprez w Ekspedycji. Ostatnio odbyła się taka pt. Nocna Makabra długości 200 km w Czaplinku, tydzień przed wigilią. Inne to Próba Mamuta 240 km, no i oczywiście słynne Harpagany na 200 km, które się odbyły bodaj 26 razy.

Andrzej
Tigris
;-) Podzielam całkowicie zdanie Piotra.

:-) Albo organizujecie kolarską jazdę na orientację, albo Makabrę Kolarską, Próbę Goryla, czy Harpigany.

W imprezach tego drugiego typu kolarska jazda na orientację ma się tak do imprezy, jak wiosła do zawodów kajakowych.

:idea: Proponuję, abyście zrobili imprezę o nazwie I i II Ekspedycja (lub Eskapada) Kolarska na Orientację i wtedy macie wolną rękę w wymyśleniu własnych regół organizacyjnych.
Mirek
petetekowcy zawsze maja jakies problemy. kolega "gość" nigdy nie słyszał o trasach 100 km.. he he to kolega mało słyszał bo takich rajdów jest conajmniej kilka w roku.



lecimy:



- Harpagan - 2 razy w roku, 200 km do pokonania

- Rajd Orła Bielika - raz w roku, 200 km

- Próba mamuta - ok. 160 km

- Odyseja jurajska - 2 dni po ok. 120 km

- Navigator race - 200 km



i inne ktorych teraz nie pamietam



http://www.harpagan.gda.pl



JA NIE organizuje typowego InO dla starych dziadków. 150 km to minimum aby impreza zyskała na zainteresowaniu.



Wolną rękę na reguły ma każdy bo Ino to nie patent PTTK!!!



P.R.
QUOTE
Proponuję poradzić się fachowców, zanim podejmie się decyzję jak to dobrze zrobić, żeby przyciągnąć uczestników, zwłaszcza takich, którzy zbierają punkty na Odznakę Imprez na Orientację


no ale nas to nie interesuje, ani punkty na InO nas nie interesują. Jak ktos zbiera InO to jezdzi na spacerkowe trasy 15 km a nie na extremalne rajdy 150 km!!! Nasi uczestnicy nie sa takimi sprawami zainteresowani.



jednocześnie chciałbym zauważyć, że impreza tego typu juz w Tychach sie ODBYŁA!!! w makabrycznej pogodzie, przy zimnie i padającym deszczu na 80 km trasę wyruszyło ok. 50 uczestników!!! Tamta impreza prawie w ogóle nie miała reklamy, była zorganizawana na szybko, pogode miała fatalną a mimo to zgromadziła wielu uczestników bardzo zadowolonych z imprezy. Jedynie co do trasy mieli uwagi: żeby była dłuższa, conajmniej 150 km.



Tak więc wypowiadanie sie w sprawach o ktorych nie ma sie zielonego pojecia jest troche bez sensu.



aha, wracając do zasad InO. proszę przejrzeć regulaminy imprez które wcześniej wymieniłem: każdy _bazuje_ na zasadzie imprezy na orientację, reszta jest całkowicie dowolna, każdy modyfikuje dla własnych potrzeb i ku ucziesze uczestników. Zasady InO PTTK to nie wyrocznia.



to moje zdanie czyli rajdu Ekspedycja I. Ciężko mi powiedzieć co zrobi Andrzej bo wszystko zależy od tego na jaki "target" się liczy. Ja już to przetestowałem na wcześniejszej imprezie i wiem czego sie spodziewać.
Mirek
rzeczywiście, imprez na orientacje powyżej 100 km nie ma...



http://www.harpagan.gda.pl - Harpagan



http://www.almanak.gdansk.pl/ - Próba Mamuta



http://www.wawel-ol.krakow.pl/outdoorman/index.php - Outdoorman



http://100-krotka.home.pl/ - STOkrotka



http://www.zazynek.prv.pl/ - Zażynek (250 km rowerem!!!!!!)



innych, nie chce mi sie już szukać. prosze poczytać ich regulaminy.
Anonymous
Tak przygladąm się tej dyskusji i postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze: trasa 15 km to chyba żart, nazwa imprezy to kwestia umowna, oczywiście, że to jest wtedy impreza na orientację. Byłem już na 2 takich imprezach i było super! A imprezy z PTTK sa daremne. 15 km to dla przedszkolaków można zrobić.
Tigris
Ale żeście się rzucili na staruszka.

Też byłem jednak młody. Brałem udział w wielu imprezach na orientację i wiele z nich nawet wygrywałem. Jestem jednak nadal zdania, że mówimy o innych imprezach na orientację.

Ja brałem udział w imprezach, gdzie orientacja była głównym zadaniem.

Jak czesi nas wypuścili w las, to z reprezentantów polski byłem najlepszy, a znalazłem tylko 6 punktów z 8-miu. Nie liczyliśmy pokonanych kilometrów. Nie mieliśmy wtedy cyklokomputerów. Mapy też były trudniejsze do odczytania, czy zinterpretowania, co stanowiło dodatkowy stopien trudnosci


W Harpaganach, Próbach Mamuta, czy tym podobnych nie brałem udziału, ale przypuszczam, że dystans jest głównym celem, a orientacja tylko utrudnieniem w jego szybkim osiągnięciu. Maratony kolarskie też zaliczałem, i to w dobrym czasie. Pokonywaliśmy maratony też według mapy. Na orientację. Ale nikt nie mówił i nie pisał, że były to maratony na orientację. Po prostu orientacja była środkiem do pokonania trasy i dojazdu do celu. Wymyślna nazwa to nie wszystko.

Nie wyobrażam sobie by w ówczesnej jeździe na orientację możliwe było znalezienie wszystkich punktów kontrolnych i pokonanie równocześnie "maratonowej trasy kolarskiej".
Andrzej
Dyskusja się rozwija. Wielkie dzieki, czytam z uwagą. Chociaż może warto pogadać na spokojnie o sprawach, które znamy.



Aleksander wyśmiał trasę 15-km, a Tigris wątpli w 200 kilometrowe rajdy. A jak widać z dyskusji są tacy, co lubią trudne krótkie trasy, a są tacy, co stawiają raczej na zmęczenie materiału, bo racja, że po 200 kilometrach się gorzej myśli i szuka punktów.



Piotr tu zasugerował, by pytać się fachowców. I zapytałem, bo Inowcy robili krótką trasę dla przedszkolaków, w ramach szkolenia na przodownickim w Gliwicach. Dziewczyny z Cyrkino - na moje zarzuty, że imprezy InO są zbyt sportowe - wyjaśniły mi wszystko. Istotą imprezy jest limit czasu. Jeśli się ustawi limit wyśrubowany, to trzeba biegać z językiem na brodzie. Gdy limit spóźnień się ustawi np. na 25 h, to wtedy liczy się już jedynie inteligencja a nie para w nogach.

Oosbiście startowałem w kilku oficjalnych InO (robionych przez przodowników InO) i się zraziłem. Dwa razy bodaj miałem najwięcej zaliczonych PKT, a miejsce słabe, bo przekroczyłem limit, choć jechałem z językiem na brodzie. Tak było na CZTK w Otuchowie i mistrzostwach Polski PTTK InO w Jastrzębiej.



Wspomniane ekstremalne rajdy na orientację, również mają różne warianty. I tak Nocna Makabra, miała wyjątkowo niekorzystny regulamin, gdyż drugie miejsce zajął gość, który zaliczył 4 PKT, a po nim dopiero Ci, co zaliczyli 10 PKT. Więc nie była premiowana wytrwałość, tylko kalkulacja czasowa. Natomiast na Próbie Mamuta (150 mil) było inaczej. Wygrał ten, co zaliczył najwięcej punktów, a czas był drugorzędny.



Na obu imprezach znaleźli się jednak tacy, którzy zaliczyli wszystkie PKT, mimo, iż trasy były dłuższe i trudniejsze niż Audaxy.



Jeśli tylko uda się zastosować regulamin InO to na rajdzie Ekspedycja II, będzie on stosowany i mam nadzieję, że Inowcy zaliczą tę imprezę do swoich odznak. Jednak planuję - i to już postanowione - że czas będzie odgrywał trzecioplanową rolę w wyłanianiu zwycięzcy. Podobnie na Ekspedycji I - jak juz Mirek zasygnalizował - liczba zaliczonych PKT będzie ważniejsza.



A trasa Ekspedycji II na pewno będzie do pokonania, bo osobiście ją wcześniej przejadę. :-) W końcu jak robimy w Brzegu niedzielne wycieczki, na które przyjeżdzają przypadkowi ludzie, mają one 80 km w czasie od 10:00 do 17:00. To dlaczego nie można zrobić imprezy dla kadry?

Przecież wszyscy zabierający tu głos byli nie raz gdzies daleko, nawet za granicą, szukali pieczątek, muzeów, szukali restauracji i noclegów, mieli słabe tanie mapy 1:1 000 000 i sobie radzili. Limitem czsasu był zachód słońca a drugim limitem cienki porfel. Rower obładowany do granic wytrzymałości, a trasy nie raz dochodziły do setki. Prawda? Więc sądzę że każdy przodownik sobie powinien poradzić na Ekspedycji II.



P.S. Brudnopis regulaminu można poczytać na http://ktkbrzeg.republika.pl



Andrzej
Piotr Rościszewski
Mirek słyszał, że gdzieś dzwoni, tylko nie wie do końca gdzie i po co. Strony, które podał, nie dotyczą typowych zawodów na orientację. Jeżeli imprezę na orientację robi klub sportowy, to zawodnicy mogą wyjechać na trasę tylko wtedy, gdy mają ważne badania lekarskie i kaski, jak przystało na tego typu zawodach, a w pewnych klasyfikacjach to nawet ważne karty zawodnika. Uczestnicy imprezy Mirka na pewno tych warunków nie spełnili.

Jeżeli się robi imprezę, która ma być turystyczną imprezą na orientację, a nie jakimś tam rajdem terenowym, to trzeba spełnić warunki określone przez Komisję Imprez na Orientację ZG. Inaczej uczestnicy mogą być zawiedzeni, że nie mogą zdobywać punktów na OInO.

Jeżeli są chętni, to można jak najbardziej robić imprezy trudne i nietypowe. Swojego czasu była wielodniowa impreza na orientację MATNIA, gdzie trzeba było kilka dni maszerować na przełaj (np. m.in. odcinek 5 km po warstwicy na stromym stoku górskim) z plecakiem i sprzętem biwakowym. Ukończenie tej imprezy było pewnego rodzaju nobilitacją.

Mirek pisze, że miał 50 zadowolonych uczestników swojej imprezy. Tylko, czy to była impreza na orientację, czy jazda terenowa z punktami kontrolnymi? Czy uczestnicy startowali parami, czy w dowolnych grupach? Tego nie napisał, to trudno wyrazić o imprezie jakąkolwiek opinię.
Anonymous
QUOTE
<ciach> Nocna Makabra, miała wyjątkowo niekorzystny regulamin, gdyż drugie miejsce zajął gość, który zaliczył 4 PKT, a po nim dopiero Ci, co zaliczyli 10 PKT. Więc nie była premiowana wytrwałość, tylko kalkulacja czasowa. Natomiast na Próbie Mamuta (150 mil) było inaczej. Wygrał ten, co zaliczył najwięcej punktów, a czas był drugorzędny. <ciach>

Andrzej




Byłem na Masakrze szósty. A ten gość, który zajął 2 miejsce (Krzysztof) nic nie kalkulował (jechaliśmy razem). Po prostu 3 razy z rzędu złapał gumę i nie miał jak jechać dalej. Swoją drogą też miał trudne zadanie, bo od 23 w nocy do 7 rano musiał drałować pieszo do bazy (około 40 km) prowadząc rower. Należało mu się dobre miejsce choćby za wytrwałość.



A na Próbie Mamuta wygrał Daniel zaliczając wszystkie punkty w najkrótszym czasie.



Jak nie wiesz to się po prostu nie wypowiadaj, bo być może obrażasz tych, którzy na to nie zasłużyli.
Andrzej
Andrzej napisał:

QUOTE
<ciach> Nocna Makabra, miała wyjątkowo niekorzystny regulamin, gdyż drugie miejsce zajął gość, który zaliczył 4 PKT, a po nim dopiero Ci, co zaliczyli 10 PKT. Więc nie była premiowana wytrwałość, tylko kalkulacja czasowa. Natomiast na Próbie Mamuta (150 mil) było inaczej. Wygrał ten, co zaliczył najwięcej punktów, a czas był drugorzędny. <ciach>




Gość anonimowo napisał:

QUOTE
Byłem na Masakrze szósty. A ten gość, który zajął 2 miejsce (Krzysztof) nic nie kalkulował (jechaliśmy razem). Po prostu 3 razy z rzędu złapał gumę i nie miał jak jechać dalej. Swoją drogą też miał trudne zadanie, bo od 23 w nocy do 7 rano musiał drałować pieszo do bazy (około 40 km) prowadząc rower. Należało mu się dobre miejsce choćby za wytrwałość.  


A na Próbie Mamuta wygrał Daniel zaliczając wszystkie punkty w najkrótszym czasie.  


Jak nie wiesz to się po prostu nie wypowiadaj, bo być może obrażasz tych, którzy na to nie zasłużyli.




Dlaczego zarzucasz mi, że czegoś nie wiem. Omawiałem regulaminy, a nie sytuację i nazwiska, więc nikt ze zwycięzców na pewno się nie poczuł urażony.

To co piszesz potwierdza moje słowa, że w Nocnej Makabrze ważniejsza była kalkulacja czasowa niż ilość zaliczonych puktów. Chwała tym, którzy umieli podjąć decyzję powrotu na metę, by zdążyć na czas. Nie popisali się Ci, którzy źle wyliczyli czas i przkroczyli limit. A warto dodać, że spóźnienie o 5 minut to 5 punkcików karnych, tyle samo co za zaliczenie jednego PKT.



A na Próbie Mamuta, jak wynika z tabeli wyników, dwie osoby zaliczyły wszystkie punkty, ale z tych dwóch Daniel był szybszy o 26 minut.

Ale Daniel na Próbie Mamuta nie miał wcale najlepszego czasu - dużo krótsze czasy miało kilkunastu innych zawodników, którzy zaliczyli mniej punktów.

A więc w tej imprezie liczyły się PKT, a czas w drugiej dopiero kolejności.



Andrzej
Anonymous
QUOTE
Andrzej napisał:  
To co piszesz potwierdza moje słowa, że w Nocnej Makabrze ważniejsza była kalkulacja czasowa niż ilość zaliczonych puktów. Chwała tym, którzy umieli podjąć decyzję powrotu na metę, by zdążyć na czas. Nie popisali się Ci, którzy źle wyliczyli czas i przkroczyli limit.

Andrzej


1. Naucz się czytać (Masakrze a nie Makabrze).

2. Ci, którzy wrócili na czas mieli powody: Pierwszy po prostu zaliczył komplet PK a drugi nie miał jak kontynuować rajdu, więc nie wiem komu chwała? A w ogóle sam przyjedź następnym razem i "się popisz" zamiast krytykować!



QUOTE


A na Próbie Mamuta, jak wynika z tabeli wyników, dwie osoby zaliczyły wszystkie punkty, ale z tych dwóch Daniel był szybszy o 26 minut.  
Ale Daniel na Próbie Mamuta nie miał  wcale najlepszego czasu - dużo krótsze czasy miało kilkunastu innych zawodników, którzy zaliczyli mniej punktów.

A więc w tej imprezie liczyły się PKT, a czas w drugiej dopiero kolejności.

Andrzej


Znowu głupio rozumujesz - Daniel po prostu ukończył rajd (i drugi zawodnik), a pozostali nie skompletowali PK. Nie sugerujesz chyba, że rajd powinien wygrać ktoś, kto zaliczy 1 PK z najkrótszym czasem???
Piotr Rościszewski
Zdaje się, że nie bardzo wiesz o czym piszesz. Jeżeli ktoś nie myślał jak wygrać, a wygrał dlatego, że mu się popsuł rower, to nie najlepiej świadczy o poziomie zawodników, a nie o poziomie dyskusji na FTK. Cechą charakterystyczną zawodów na orientację jest kalkulacja czasowa i decyzja co się bardziej opłaca: zaliczać punkt i przekroczyć limit, czy wracać na metę bez punktów karnych. Jeżeli ktoś jedzie jak siekiera i nie myśli, to ma satysfakcję z odnalezionych punktów i zarazem może zająć ostatnie miejsce. A dyskutowanie, że ktoś tu czegoś nie rozumie ...? Wolę nie dopowiadać.
Anonymous
W sumie macie racje. smile.gif. EOT.
dibi
he..fajnie, że dopiero teraz się dowiedziałem, że I-wsza Gliwicka<Glikolino> była dla przedszkolaków. biggrin.gif - brałem w niej udział z wynikiem takim sobie, ale zważywszy, że to pierwszy raz, to i tak dobrze :-] A co najważniejsze...zaszczepiłem się,.... napewno bym tego nie zrobił po odbyciu np. harpagaliady biggrin.gif O co mi chodzi: według mnie, każdy z was ma rację (uf...ostra dyskusja), potrzebne są takie i takie imprezy..wszystko jest wszak dla ludzi..a i na jednych i drugich ich nie brakuje, świadczy to o tym, że każdy wybiera co mu najbardziej pasuje.
Anonymous
Tak sobie poczytałem ten stary wątek i widzę że nie wypowiedział się żaden przodownik ino pttk. Troszkę jałowej dyskusji i zrobienia z turystycznych imprez na orientację zawodów dla staruszków. Ale jestem pewien że nie jeden wykwalifikowany spidziarz padłby na takiej turystycznej ino. Wasze imprezy to jednak w większości czas i zasów zawodnika a nie myślonko z kondycjĄ. Jak to niektórzy się wypowiedzieli każdy robi to co lubi i tyle. co do rowerowych imprez na orientację to owszem stisuje się regulamin InO lecz główne do rowerowej jazdy na orientację ma zastosowanie regulamin Polskiego Związku Biegów na Orientację wytyczający sposoby organizacji i zasady budowy tras i ich oceny. Wię bawcie się milutko na swoich maratonach i zapraszam do świnoujścia na maratony rowerowe na bodajże teraz 560 km z elementami orientacji smile.gif podrawiam
Andrzej
Trzy razy przeczytałem wypowiedź anonima i za nic nie mogę pojąc o co mu chodziło. Może ktoś coś wyczytał między wierszami????
Piotr Rościszewski
Typowa wypowiedź osobnika, który myśli nogami. Jak impreza dla nóg (sportowa 560 km), to cacy, a jak dla głowy krótsza, to be.

A tak na marginesie jakby trochę pomyślał głową, to by wiedział, że co prawda nie jestem przodownikiem InO, bo nie chciałem być działaczem-choinką, ale wystarczy, że mam trzech w rodzinie. Imprezy na orientację organizowałem już wtedy, gdy nie śniło się jeszcze nikomu o przodownikach InO, a ten osobnik pewno jeszcze moczył pieluchę.
To jest "lo-fi" (bez grafiki) wersja naszego forum. Aby przejść do pełnej wersji kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2012 Invision Power Services, Inc.
studium kosmetyczne gdańsk Katalog stron internetowych studium kosmetyczne gdańsk studium policealne gdańsk bankiety poznań