
Od bardzo (bardzo) dawna miałem ochotę zawnioskować do KTKol ZG PTTK o zmianę regulaminu
KOTurystycznej.
Nie będę się od razu zdradzał ze swymi uwagami, a po prostu zapytamCzy nie zmieniłbyś czegoś w regulaminie KOT
Piotr Rościszewski
18.09.2003, 07:33
Zmieniłbym weryfikatorów, którzy mają manię na punkcie pieczątek. Jeżeli jest punkt w regulaminie, który mówi, że przodownik może potwierdzać wycieczki swoim podpisem, to należy ten punkt egzekwować, a nie wymuszać na wycieczce zbieranie setki pieczątek zastępujących zwiedzanie.
Anonymous
19.09.2003, 14:59
Nic nie zmieniać!!!
Każda zmiana to kilogramy makulatury, kłopoty z poprawianiem, strata czasu. Lepiej wsiąść na rower a nie zmieniać regulaminów, zwłaszcza tych w miarę dobrych.
A co do weryfikatorów.... Ja tam niegy nie miałem najmniejszych kłopotów z weryfikacją KOTa. Nikt nie podważał moich pieczątek a ni w moich książeczkach, ani w cudzych, a ostatnio w naszym klubie ludzie są tak leniwi, że zamiast latać po sołtysach, to dają hurtem książeczki przodownikowi. I żaden weryfikator nie może podważyć mojej pieczątki.
:-) Ale widocznie Piotr trafił na jakiegoś marudera... jeśli faktycznie jakiś weryfikator stwarza kłopoty, to trzeba mu o tym powiedzieć, i przestrzec innych. Podaj Piotrze w którym oddziale taka maruda się uchowała :-)
Anonymous
25.09.2003, 17:33
Nie w oddziale, ale wyżej. Po kilkunastu latach miałem już dosyć sugestii, że coś kombinuję i po prostu przestałem zdobywać KOT. Wycieczki nie mają być mordęgą w poszukiwaniu pieczątek. Nie po to jadę w plener. Odrzuca mnie już na samą myśl, że gdzieś muszę zdobyć pieczątkę. Całe lata jeździłem na delegacje, których nie mogłem rozliczyć bez pieczątek i to mnie zupełnie zraziło do tej formy "wypoczynku".
Piotr Rościszewski
26.09.2003, 07:52
Nie zauważyłem, że nie jestem zalogowany. To powyżej, to moja wypowiedź.
Roman Żyła
29.09.2003, 09:36
Potwierdzeń jak do tej pory nikt mi nie zakwestionował, ale latanie za stemplami czasem bywa irytujące - najgorzej jest w małych miejscowościach gdzie jest tylko jeden sklep i to akurat nieczynny.
W regulaminie zmieniłbym punktację za zwiedzanie z wartości % na punktową. Obecnie jest tak, że przy weryfikacji jest to od 5-20% sumy punktów i zależy to głównie od kaprysu weryfikatora czy da 10% czy 20%.
Czasami może właśnie ilość tych punktów decydować o zdobyciu odznaki.
Zastanawiam się czy nie lepiej było by za każdy zwiedzony obiekt przyznawać po 1 pkt. Liczenie będzie proste i będzie to zachętą do zwiedzania, a nie tylko do szybkiego przejazdu przez miejscowości, wtedy każdy będzie szukał ciekawostek w terenie.
Obecnie na brązową odznakę 100 pkt. w tym ok. 10 pkt. za zwiedzanie, po mojej propozycji może być to nawet 30 pkt. za zwiedzanie.
Według mnie dodawanie do 20% za zwiedzanie, to za dużo.
Czy wogóle - te zaliczanie minimalnej liczby zabytków klasy zerowej, parków narodowych .....
W końcu, czy KOTurystyczna oznacza automatycznie, że jest to odznaka krajoznawcza ?
Powinna się zatem nazywać [b]KOKrajoznawcza
Dlaczego Turysta musi być koniecznie Krajoznawcą ?
Dla KOK logiczna byłaby propozycja Romana, ale jak z kolei zdobywać potwierdzenia każdego zabytkowego obiektu ?
To wielka racja, że te 5-20 % bardzo trudno obiektywnie wycenić. Oczywiście chyba nikt teraz w Polsce nie "wysłuchuje relacji", bo to chyba chybiony i przestarzały pomysł. W opolskiej praktyce było tak, że procenty się dostawało od śp. Dziadka Zerycha za jakośc pieczątek. I chyba to niegłupia praktyka - wszak pieczątki zdradzają bardzo wiele.
Często woziłem do niego książeczki, często sam proponowałem - jako właściciel książeczki lub jako wstępny weryfikator - odpowiednie procenty i zazwyczaj nie było żadnych rozbieżności. Teraz właśnie wstępnie znów weryfikuje odznaki w klubie i myślę, że obecny opolski weryfikator podobnie będzie na to patrzył. (Za dwa tygodnie opowiem jak to zrobił ;-)))
Pomysł Romana chyba jest bardzo dobry i każdy weryfikator mógłby sobie na własne potrzeby taką zasadę stosować, byłoby bardzo proste i jasne, a jednocześnie trzymałoby się dotychczasowej tradycji a także mieściłoby się mniej więcej w granicach 5-20 %, bo dziennie dwie pieczątki to akurat 20 %. Można by było ten pomysł poddać Komisji, niechby propagowała w referatach.
Pomysł Mariana kwestionujący ideę zwiedzania zupełnie mi się nie podoba. W końcu nie ma nakazu zwiedzania w regulaminie KOTa. Nie ma też zakazu, więc czemu nie nagradzać zbieraczy pieczątek i krajoznawców?
Jeśli ktoś się brzydzi krajoznawstwem, niechaj zbiera KOP, tam liczy się ilość nie jakość. Jeśli wyrzucimy z KOT elementy krajoznawstwa, to nie będzie już ani KOK ani KOT tylko sport. Turystyka polega właśnie na zwiedzaniu czegokolwiek po drodze. Jeśli wyrzucimy ten pierwiastek, to zostanie nam tylko rekreacja, sport i wypoczynek - chyba nie takie są założenia naszej organizacji.
Andrzej
Piotr Rościszewski
6.11.2003, 23:04
Chciałbym zwrócić uwagę, że PTTK zajmuje się turystyką kwalifikowaną, tzn. taką, gdzie porusza się po terenie w jakimś celu, anie tylko po to, żeby się poruszać. Tym właśnie różni się turystyka kwalifikowana od turystyki aktywnej. KOT jest odznaką turystyki kwalifikowanej, w której przyjęto, że głównym celem, dla którego porusza się na rowerze, jest zwiedzanie zabytków i parków narodowych.
Oczywiście nikt nie zmusza do zwiedzania, jak to słusznie zauważył Andrzej. Można po prosto jeździć, nie starając się o premię za zwiedzanie.
Nie o to chodzi,
| QUOTE |
| Jeśli ktoś się brzydzi krajoznawstwem, niechaj zbiera KOP, tam liczy się ilość nie jakość. Jeśli wyrzucimy z KOT elementy krajoznawstwa, to nie będzie już ani KOK ani KOT tylko sport. |
Używasz brzydkich (nieodpowiednich) słów. A poza tym między krajoznawstwem, a sportem jest jeszcze wiele,
chociażby
właśnie wypoczynek i rekreacja. Jestem zdania, że są one również, może drugoplanowo - celem naszej organizacji.
| QUOTE |
| Tym właśnie różni się turystyka kwalifikowana od turystyki aktywnej. |
Istnieje takie pojęcie, jak turystyka aktywna ?
Piotr Rościszewski
13.11.2003, 19:06
Turystyka aktywna istnieje i ma się dobrze. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chce być aktywny (turystycznie), a nie chce być mądrzejszy (np. krajoznawczo).
Roman Żyła
17.11.2003, 12:08
| QUOTE |
| Turystyka aktywna istnieje i ma się dobrze. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chce być aktywny (turystycznie), a nie chce być mądrzejszy (np. krajoznawczo). |
Może najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie aktywności turystycznej i mądrości krajoznawczej w jedno.
O to w tym chodzi aby połączyć przyjemne z pożytecznym, nabierać doświadczenia i swoje spostrzeżenia przekazywać innym. W ten sposób kształcimy się sami oraz inni koledzy (głównie młodsi).
Przecież i tak korzystamy wielokrotnie z informacji i doświadczeń innych osób, również tutaj na forum.
Anonymous
26.11.2003, 17:58
Bywam tu czasami, nie nalezę do stałych dyskutantów. KOT zbieram od niedawna. Wczesniej zbierałem w górach GOT. I w górach nie ma z tym żadnego problemu, każde schronisko ma specjalną pamiatkową pieczatke.
Jednak jeżdząc na rowerze sporadycznie spotykam obiekty z takimi pieczątkami (głownie muzea).
Zarzuciłem zbieranie pieczatek po tym jak w niedzielę na ok 80 km trasie w każdym napotkanym sklepie odmówiono mi przybicia stempelka. "Panie a na co to?" "A czy Pan tego nie wykorzysta w innym celu?" "Pieczatka nie jest do takich głupot", "takie pieczatki to u sołtysa" itp.
Teraz mam awersję do pieczatek. Szkoda czasu i tzw zachodu.
Robie fotki, zbieram paragony, pozwole sie przegzaminować. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A zwiedzanie? Jak najbardziej za!!! Tym sie róznie od sportowców. I wszelkiej masci niedzielnych rowerzystów.
Pozdrawiam
Michał from Lublin
:roll: W niechęci do zbierania pieczątek Michał nie jest napewno odosobniony. Sam wolę wkleić zdjęcie, czy fragment widokówki (wielowidokowej), a często po prostu ignoruję rubrykę potwierdzeń. No, ale przede wszystkim - zdobyłem już wszystkie stopnie KOT i nie bawi mnie wielokrotne zaliczanie tych samych stopni odznaki. Książeczkę traktuję już bardziej jako pamiętnik moich wycieczek rowerowych. Zresztą zawsze książeczki tak traktowałem.
Zaliczanie zabytków nigdy mnie szczególnie nie interesowało. Ale nie znaczy to, że nie jestem krajoznawcą. Po prostu zawsze wolałem, jak mówie nieco ironicznie "zwiedzanie przyrody, a nie kamieni". Tego co zrobiła przyroda jest coraz to mniej do oglądania, a tego co zrobił człowiek - coraz więcej. Ale to już inny temat.
:idea: Popierałbym pomysł Romana - konkretna punktacja za zabytki.
Obowiązek zaliczenia zabytków klasy zerowej i parków narodowych też bym zmienił na przeliczenie punktowe.
Np.: Za zabytek klasy zerowej (?? obiekt krajoznawczy listy określonej w regulaminie KOT ??) oraz za park narodowy - 2 pkty,.
Minima do odznak zmieniłbym np na: na dużą srebrną powinno się zaliczyć minimum 40 pkt za zabytki krajoznawcze i parki narodowe
Przy tym dodatkowym przeliczaniu na punkty podniósłbym minima na poszczególne stopnie.
Dlatego zresztą, że te minima są już od lat (a może nawet od początku istnienia regulaminu) za niskie, to teraz wielu zdobywa po raz n-ty dużą srebrną, czy złotą odznakę KOT.
Dla mnie to jest paranoja
:idea: Obecnie daje się zauważyć trend stopniowania ponad złoto. Może to byłoby lepsze rozwiązanie ? - wprowadzić stopnie KOT: - diamantowa, brylantowa, czy platynowa i tytanowa
Za jedną rzecz dawałbym jeszcze punkty, ale to osobny szerszy temat. :roll:
Anonymous
12.07.2004, 15:02
Jeśli chodzi o pieczatki, to u mnie w Kielcach nikt nigdy niczego mi nie podważał. Być moze dlatego, ze jestem chyba jedyna osoba w tym miescie, ktora zbiera punkty na KOTa, bo reszta albo juz ma, albo o tym nie wie ze cos takiego istnieje.
Inna sprawa jest z "zebraniem" o pieczatki w sklepach itp... Czesto mozna spotkac sie z odpowiedzia: "Nie dam!", "Szef wyszedł, wziął pieczątkę". "A po co ta pieczątka? [ale i tak nie dam]", itd. W pewnym momencie mialem juz tego dosyc i chcialem to wszystko rzucić. Jednak gdy popatrze w moje stare ksiazeczki, to sa one niczym pamietnik i o wiele przyjemniej wygladaja roznokolorowe pieczatki niz podpisy przodownika.
Coś co mnie najbardziej boli i jest według mnie nieuczciwością, to liczba punktów jakie dostaje za przejechanie dziennego odcinka. Niezaleznie czy przejade 16km czy 160km to punktów i tak mam 10 lub 15. Ten co przejechal drugi dystans zobaczyl wiecej, poznal wiecej. Czemu wiec ma byc on traktowany jak emeryt ktory wyrobil tylko 16km??!! Zalozmy ze obaj zbieraja punkty na pierwsza odznake. Jeden bedzie mial w nogach 160km a drugi 1600 km!!! Gdzie jest jeden, a gdzie drugi?! Co wiecej, to ze jest dwoch kolarzy z taka sama odznaka nie oznacza nic, bo moze dzielic ich przepasc! Moja propozycja jest prosta. Utrzymajmy limit 15 km i zaczynajac od dwudziestego kilometra, za kazde nastepne rozpoczete 10 km dopisujmy 1 punkt. Na przyklad: Jezeli przejedziesz 83 km, to punktow bedziesz miec 15+ 7 pkt= 22pkt. System zwiekszania ilosci punktow moze byc zupelnie inny. Chodzi mi tylko o to, ze ten ktory przejezdza wiecej dostaje wiecej...
Andrzej
12.07.2004, 16:31
| QUOTE |
Moja propozycja jest prosta. Utrzymajmy limit 15 km i zaczynajac od dwudziestego kilometra, za kazde nastepne rozpoczete 10 km dopisujmy 1 punkt. |
Tak, ta propozycja jest bardzo sensowna, również mi się podoba. Ale...
| QUOTE |
Coś co mnie najbardziej boli i jest według mnie nieuczciwością, to liczba punktów jakie dostaje za przejechanie dziennego odcinka. Niezaleznie czy przejade 16km czy 160km to punktów i tak mam 10 lub 15. Ten co przejechal drugi dystans zobaczyl wiecej, poznal wiecej. ...
|
Tu się nie zgodzę. To, że rowerzysta przejeżdża więcej km nie oznacza, że więcej zobaczy. Im rower szybciej jedzie, tym kąt postrzgania jest mniejszy ;-) Przy krytycznej prędkości 50km/h kolarze pamiętają jedynie rodzaj nawierzchni i tory tramwajowe.
Można robić po 140 km - tak zazwyczaj robiłem na 3-tygodniowych wyprawach, pod koniec, gdy już wracałem do domu. Ale niewiele z tych odcinków pamiętam. A już najmniej pamiętam z trasy Audaxu na 200 km.
Natomiast odcinki po 15 km, które czasami robię intensywnie zwiedzając pamiętam ze szczegółami.
Czasem na odcinku 15 km są dwie trasy podziemne, zabytek zerowy i na dodatek przepiękny przełom rzeki. I co wtedy? Tyle się zobaczy a tylko 15 pkt? Inni powiedzą, że za wjazd na przełęcze ponad 1000 m n.p.m. też powinny być dodatki, bo z góry więcej można zobaczyć, krajobraz ciekwszy. Też mieliby rację.
Jeśli PTTK ma w statucie turystykę a nie np. sport, no to powyższa propozycja jest chybiona.
Jest jedna rzecz, która mi sie KOT podoba
W przypadku GOT i OTP po zdobyciu odznak małych, odznaki uże zdobywa sie już w całkiem inny sposób.
Nie zbiera sie punktów za dzien wędrowki, ale trzeba sobie narzucic jakiś reżim (obowiązkowe trasy) i... to juz nie jest to.
Praktycznie zdobywanie małych i duzych to jak zdobywanie całkiem róznych odznak.
Mi sie nie chciało.
A w przypadku KOT nie ma znaczenia czy to mała czy duża, zdobywa sie punkty za kazdy dzien wędrówki.
I to mi sie własnie podoba.
Ale czy pomysł z przeliczaniem punktow za ilośc kilometrow jest dobry?
Sam, jak juz siąde to robie ok 80 - 110 km (nie mogę przekroczyc magicznej cyfry 125, ale wtedy to już nie jest przyjemność). Twórcom odznaki chodziło raczej o nagradzanie za systematyczna jazdę, o traktowanie turystyki rowerowej jako sposob na życie (niekoniecznie duzo, ale czesto) niż wyczyny sportowe.
Anonymous
12.07.2004, 21:59
Przyklad ze 160 km byl dosc drastyczny i chodzilo mi o pokazanie kontrastu. Jednak gdy ma sie caly dzien to i tak mozna dosc duzo zobaczyc przy takim dystansie. Ale malo kto tyle przejezdza, wrocmy na Ziemie. Zatem wezmy przyklad 15km i 50 km. Oba sa calkiem realne i wykonywalne przez wiekszosc jezdzacych. Na obu dystansach da sie zwiedzic co trzeba calkiem dokladnie, ale nie da sie ukryc ze ten co przejedzie 50 km ma szanse zobaczyc wiecej i jezeli trasa rzeczywiscie jest ciekawa TO ZOBACZY wiecej. Dlaczego go nie nagrodzic?
Co do trudnosci terenu to juz podejmowalem polemike z jedna z osob w pttku na ten temat, jednak nie udalo mi sie tej osoby przekonac. Kazdy sie zgodzi ze 15km nad morzem i 15km w Szczyrku to nie te same 15km. Czemu nie podzielic kraju na strefy o roznym wspolczynniku trudnosci? Niech ilosc punktow nad morzem ma wspolczynnik 0,5 a w Nowym Targu 3. Jezli to polaczymy jeszcze z systemem ktory prezentowalem wczesniej, dotyczacy dlugosci trasy, to otrzymamy narzedzie, ktore bedzie bardzo dobrze odzwierciedlalo to co przejechalismy. Mozna mi zarzucic, ze zbyt to skomplikowane stanie sie liczenie punktów. Nie zgadzam sie. Kazdy do szkoly chodzil, bo jest obowiazek ustawowy i pomnozyc, dodac umie. A czy jest cos przyjemniejszego niz uzupelnianie ksiazeczki? NIE!!
A tak swoja droga, to czasami mam wrazenie ze regulamin to napisali ludzie ktorzy na rowerze nie jezdza lub robia to bardzo, bardzo rzadko...
/* Wyjezdzam i bede okolo 25 Lipca, wtedy postaram sie odpowiedziec. Nawiasem mowiac bede jezdzil rowerem po Borach Tucholskich*/
Piotr Rościszewski
18.07.2004, 17:23
Zdobyłem dwukrotnie KOT "Za wytrwałość" i nigdy nie zastanawiałem się nad długościami wycieczek. Miałem zarówno wycieczki po 15 km i po 200 km. Po prostu wsiadam na rower i jadę na wycieczkę.
Dla przykładu mogę podać, że w trakcie Dużego Rajdu Dookoła Polski przejechałem ponad 5000 km w ciągu 38 dni, tj. średnio 133 km na dzień, co nie przeszkodziło mi zwiedzić około 50 muzeów oraz liczne zabytki architektury i przyrody, zdobyć normy na odznaki regionalne i zaliczyć Zlot Centralny. I to wszystko bez ekstra premii, jakich niektórzy się tutaj dopominają. Po prostu byłem ciekawy świata i jestem nadal. Bez jakiś ekstra premii, a odznaki zdobywam przy okazji.
Peter6 pyta w poscie "KOT" :
| QUOTE |
| czyli przykładowa jak jadę na zlot centralny - to za każdym razem wracam do namiotu (czyli tymczasowy dom) to liczę wtedy po 10 pkt czy 15 pkt ?? |
Odpowiadam w tym poscie:
| QUOTE |
Powiedzmy, że wszyscy to rozumią.
Sam jednak przyznaję słuszną rację.
peter6 ma rację o tym tymczasowym domu.
Czy wycieczki gwiaździste zaliczać do wielodniowych ?
Równie dobrze powinno się klasyfikować wycieczki z domu odbywane dzień po dniu.
Według mnie po prostu regulamin KOT jest archaiczny i prymitywny.
Ale jeśli lubicie taki historyczny regulamin, to nie mam nic przeciwko temu.
Ja bym go osobiście unowocześnił,, ale ....
|
jednodniowe, a wielodniowe - nie jedyne niedopracowania[b][/b]
Roman Żyła
12.08.2004, 13:09
Mam kolejną propozycję zmiany innowacyjnej, mianowice czy nie można by było wprowadzić taki system punktowania wycieczek jak to się stosuje w innych regulaminach turystyki kwalifikowanej.
To znaczy 1 km = 1 pkt., a nie jak dotychczas 10 pkt. wycieczka jednodniowa i 15 pkt. wielodniowa.
Wszystko wtedy byłoby dużo prostsze i jaśniejsze np. przejechałem 64 km to mam 64 pkt.
Oczywiście w takim wypadku należałoby zmienić normy uzyskania danego stopnia odznaki na większe np. zamiast dotychczasowych 100 pkt. na stopień brązowy na załóżmy 1000 pkt.
Poza tym jak już wcześniej pisałem dałbym za zwiedzanie 1 pkt. za jeden obiekt (zabytek, rezerwat, muzeum itp.)
Ciekaw jestem jak się nasze forum na tą moją propozycję zapatruje?
Piotr Rościszewski
15.08.2004, 17:21
Regulamin KOT przyjmuje taką samą zasadę, jak definicja turystyki. Turystyka jest wtedy, gdy nocuje się poza domem, np. w namiocie. Jak ktoś nie widzi różnicy między domem, a np. namiotem lub hotelem, to zastanawiam się gdzie faktycznie jest ten prymityzm.
Anonymous
15.08.2004, 23:59
| QUOTE |
| Regulamin KOT przyjmuje taką samą zasadę, jak definicja turystyki. Turystyka jest wtedy, gdy nocuje się poza domem, np. w namiocie. |
VETO!!! Przepraszam bardzo, ale jezeli okolice mojej miejscowosci sa atrakcyjne i jestem w stanie odbywac tam wycieczki to nie jest to turystyka?! Nie zwiedzam mojego kraju?
Regulamin jest zly i trzeba go zmienic, propzycja Romana jest calkiem sensowna, gdyz jest zdecydowanie prostsza niz moja a roznicuje malo i duzo jezdzacych.
Co do problemu zapisywania 10 czy 15 puntkow przy wycieczkach "gwiezdzistych" to ja zawsze pisze 15pkt. Przeciez jezdze dzien po dniu i zwiedzam rozne trasy, wiec w czym problem?
Mam jeszcze pytanie do zaciekle broniacych obecnego regulaminu: Czemu za nim tak murem stoicie? Czego sie boicie?! O co wam chodzi? Nie rozumiem waszego uporu!
Piotr Rościszewski
16.08.2004, 12:05
Po pierwsze nie należy zmieniać tego co jest dobre i sprawdziło się przez wiele lat. Po drugie nie należy zmieniać tego co jest proste, a jak ktoś ma trudności ze zrozumieniem regulaminu, to być może ma kłopoty z logicznym myśleniem. Niestety logiczne myślenie nie jest powszechne w naszym społeczeństwie. Po trzecie nie należy zmieniać regulaminu tylko po to, żeby ktoś mógł sobie szybciej nabić punktów.
Jakoś mi ten regulamin nigdy nie przeszkadzał. W ciągu roku zdobyłem brązową i srebrną, a chyba miesiąc później miałem już złotą. Dużą srebrną i dużą złotą robiłem chyba w odstępach roku jedna po drugiej. Znudziło mi się, gdy nazbierałem za wytrwałość po raz trzeci. Po co wprowadzać zmiany, które by jeszcze przyśpieszyły zdobywanie odznaki?
Według mnie obecne stopnie zdobywa się zdecydowanie zbyt szybko.
Tak więc granice punktowe do odpowiednich stopni należałoby odpowiednio podnieść, czy po prostu odpowiednio dopasować do nowych zasad punktacji.
Jaka punktacja byłaby jednak odpowiednia ?
Propozycja Romka ma coś w sobie, ale jako dodatkowe premiowanie, a nie jako podstawowe, gdyż wypaczałoby to zasady krajoznawcze tej odznaki.
Co do definicji domu , to według mnie definicja turystyki może być już w tym miejscu archaizmem.
Mamy teraz inne czasy. Nie bądzmy .................. (nie chciałbym użyć w tym miejscu niewłaściwego słowa, które dla niektórych mogłoby być nieodpowiednio zinterpretowane)
Piotr Rościszewski
16.08.2004, 14:41
Jeżeli uważasz, że definicja turystyki jest niewłaściwa, to wymyśl lepszą. Myślą nad tym naukowcy całego świata od wielu lat i nic mądrzejszego nie wymyślili, a Ty twierdzisz, że definicja trąci myszką.
Za miernik turystyki przyjęto powszechnie ilość udzielonych noclegów. Jest to dość jednoznaczne. Oczywiście, że umykają tu turyści jednodniowi, a dodawani są pracownicy na delegacjach. Ale niezależnie od tej definicji i liczenia turystów statystycznych, to regulamin KOT jest prosty i dość jednoznaczny. Rzadko trafiają się niedomówienia typu dwóch wycieczek jednodniowych w kolejnych dniach. Wiem, że są tacy, co koniecznie chcą zaoszczędzić na noclegach, ale dlaczego ich za to premiować?
| QUOTE |
| a jak ktoś ma trudności ze zrozumieniem regulaminu, to być może ma kłopoty z logicznym myśleniem. |
A kto tu ma problem ze zrozumieniem regulaminu? I mam do pana prosbe, niech pan przestanie w kazdej swej wypowiedzi insynuowac ze ktos zyje w prymitywie, lub jest debilem. Oprzyjmy nasza dyskusje na faktach, bo wyzywac nam sie nie wypada!!! | QUOTE |
| Po pierwsze nie należy zmieniać tego co jest dobre i sprawdziło się przez wiele lat. Po drugie nie należy zmieniać tego co jest proste, |
To czy jest to dobre to pana opinia, Ci ktorzy chca zmienic regulamin tak nie uwzaja. A co do tego, ze sie to sprawdzilo, to prawda jest taka ze jaki by ten regulamin nie byl to zawsze bylby dobry, bo wogole istnieje!
Czy ktos chce zagmatwac regulamin? Nie sadze! Mozna wproawdzic inny, tak samo prosty.| QUOTE |
| W ciągu roku zdobyłem brązową i srebrną, a chyba miesiąc później miałem już złotą. |
Panie Piotrze! Nie przystoi klamac! Zlota w miesiac?! 800 pkt/ 15pkt= 53 dni !!! Nawet jesli mial pan bonus za zwiedzanie to w 31 dni sie pan nie wyrobil!!
| QUOTE |
| Znudziło mi się, gdy nazbierałem za wytrwałość po raz trzeci. Po co wprowadzać zmiany, które by jeszcze przyśpieszyły zdobywanie odznaki? |
Gdy przebrnie sie juz przez wszystkie 5 odznak to uzbieranie tych 100 pkt rocznie nie jest wyczynem i oczywiste jest to ze kazdy ja zdobedzie. Nie ma czym sie chwalic.
Czy ktos wspominal o przyspieszaniu zdobywania odznak? Mnie chodzi tylko o to zeby premiowac tych ktorzy jezdza wiecej i aby konkretny stopien odznaki cos mogl powiedziec o rowerzyscie. Bo w tej chwili tak nie jest. Jeden moze jezdzic po 15 km a inny po 60 i wychodzi na to samo.
Wycieczka jednodniowa to tez turystyka! Kierujmy sie zdrowym rozsadkiem a nie definicjami!
P.S. Nie kazdy zyje z jazdy na rowerze i zdobywanie odznak nie jest tak szybkie.
Piotr Rościszewski
16.08.2004, 21:12
Cytat:
W ciągu roku zdobyłem brązową i srebrną, a chyba miesiąc później miałem już złotą.
Panie Piotrze! Nie przystoi klamac! Zlota w miesiac?! 800 pkt/ 15pkt= 53 dni !!! Nawet jesli mial pan bonus za zwiedzanie to w 31 dni sie pan nie wyrobil!!
Trochę wyobraźni! Przy weryfikacji srebrnej nadmiar punktów został zaliczony do złotej. Wystarczył miesiąc, żeby dorobić resztę. Jasne?
Cytat:
Jeden moze jezdzic po 15 km a inny po 60 i wychodzi na to samo.
Przecież taka jest intencja regulaminu. Bicie kilometrów nie jest premiowane w żaden sposób.
Cytat:
P.S. Nie kazdy zyje z jazdy na rowerze i zdobywanie odznak nie jest tak szybkie.
I to jest jeden z argumentów, żeby nie premiować bicia kilometrów. Wystarczy po pracy godzinę pojeździć na rowerze i 10 pkt jest zaliczone.
Zastanawiam się, czy autorzy nowych pomysłów regulaminowych znają odznaki kolarskie Klubu Czeskich Turystów. Tam zalicza się równolegle ilość dni wycieczkowych i kilometraż. Odznakę można zdobyć tylko wtedy, gdy oba warunki są spełnione. Stopień trudności tej odznaki jest bardzo duży. Niektórzy porównują jeden ze stopni tej odznaki do naszych pięciu razem. Byle kto ich nie zdobędzie, a w szczególności osoby, które nie żyją z jazdy na rowerze.
| QUOTE |
| Niektórzy porównują jeden ze stopni tej odznaki do naszych pięciu razem. Byle kto ich nie zdobędzie, a w szczególności osoby, które nie żyją z jazdy na rowerze. |
No wlasnie! I w tym jest problem! Ubiegac sie o odznake moze garstka ludzi. Tylko tacy jak Pan, dla ktorych jest to sposób na życie. Uczen czy student ma czas, jednakze gdy zwiedzi blizsza okolice, na dalsze wypady najczesciej nie ma wystarczajacych funduszy, a nawet jesli ma to nie na zbyt dlugie i nie zbyt czeste. Standardowo kazdy dysponuje w okresie letnim 2-3 tygodniami urlopu. Nie jest to mozliwe aby kazdy dzien nadawal sie do jazdy, co wiecej a co zrobic z rodzina? Samemu jezdzic sie nie da, bo to nieuczciwe w stosunku do rodziny. Wiec kiedy zdobywac te punkty? W ciagu roku? Owszem, ale to tylko drobne 10 punktow i tez niezbyt czesto. Uzbieranie tych punktow trwa bardzo dlugo.
Przeciez celem PTTK jest promowanie turystyki wsrod Polaków, przeciez po to sa ustanawiane odznaki, aby zachecic ludzi do zwiedzania i jazdy na rowerze. Takie wymagania w zaden sposob nie zachecaja. Powiem wiecej, jestem jedyna osoba w Kielcach, ktora zbiera punkty na mala srebrna. Starzy kolarze juz je maja a mlodych nie widac. Probowalem wciagnac w to moich kolegow, ale nie udalo sie. Stwierdzili ze jest to zbyt trudne a tak wlasciwie to po co im to. Moga jezdzic na rowerze i nie zbierac.
W ciagu dnia przejechanie 15 km jest niczym. Bardzo rzadko zdarza sie ze natrafi sie na jakis obiekt ktory zwiedza sie kilka godzin. Najczesciej sa to ruiny jakiegos palacyku, ktory obchodzi sie w 15 minut i mozna jechac dalej. Zrobienie dziennie 60 km jest calkiem wykonalne i bez straty dla walorow krajoznawczych wycieczki. Pytam ponownie: Kto zobaczyl wiecej? Oczywiste jest ze ten drugi! Kto jest bardziej doswiadczonym turysta rowerowym? Ten drugi! Dlaczego go nie nagrodzic? Obecne odznaki nie odzwierciedlaja nic! To ze ma Pan duza zlota nic mi nie mowi o tym ile pan na rowere jezdzi, bo z pewnoscia jest ktos kto ma ten sam stopien odznaki i przejechal i zobaczyl mniej, a znajdzie sie i taki, ktory widzial zdecydowanie wiecej. Trzeba to ujednolicic.
Piotr Rościszewski
17.08.2004, 18:18
Szanowny Kolego!
A więc preferujesz zwiedzanie łącznie z biciem kilometrów i uważasz, że to bicie kilometrów należy wynagrodzić? A właściwie po co? Dla tych, co dużo zwiedzają są odznaki krajoznawcze i regionalne. Dla tych co jeżdżą na rowerze jest KOT. Razem wystarczy.
Chyba nie zrozumiałeś przykładu z odznaką czeską. Jest około 5 razy trudniejsza od naszej i mało kto ją zdobywa. Po co więc zamieniać dość popularną odznakę KOT na mało popularną odznakę w stylu odznaki czeskiej?
Napisałeś "Ubiegac sie o odznake moze garstka ludzi. " Nieprawda. Odznaka KOT jest tak łatwa, że może ją zdobyć bardzo przeciętny turysta-kolarz. No chyba, że ktoś nie potrafi jeździć na rowerze, to na pewno jest poza jego zasięgiem. 100 pkt na brązową, to maksimum 9 dni jazdy po 1 godzinie na dzień. Wystarczy raz na trzy tygodnie od kwietnia do października.
Napisałeś "a co zrobic z rodziną". Turystyka nie jest obowiązkiem. Jest zabawą. Bawią się Ci, co chcą się w to bawić. Zdarza się, że bawią się całe rodziny. Jak ktoś ma pecha i nudną rodzinę, która nie chce się bawić, to mu można współczuć, a nie przerabiać z tego powodu jakąś odznakę.
Napisałeś "Probowalem wciagnac w to moich kolegow, ale nie udalo sie." Jak już wspomniałem, nie każdy chce się bawić w turystykę i nie każdy chce stemplować jakieś książeczki.
Napisałeś "Trzeba to ujednolicic." A po co? Świat byłby nudny, gdyby wszystko było jednolite. Czy chcesz, żeby świat był nudny? A poza tym chyba coś pokręciłeś. Piszesz o ujednoliceniu, a żądasz różnych ilości punktów za różnej długości trasy. Teraz jest bardzo jednolicie, bo każdy kolarz za każdy dzień jazdy ma to samo.
| QUOTE |
więc preferujesz zwiedzanie łącznie z biciem kilometrów i uważasz, że to bicie kilometrów należy wynagrodzić? A właściwie po co? Dla tych, co dużo zwiedzają są odznaki krajoznawcze i regionalne. Dla tych co jeżdżą na rowerze jest KOT. Razem wystarczy.
|
Jezeli odcedzimy zwiedzanie od KOTa i pozostaje samo jezdzenie, to co innego premiowac jak nie kilometry? Ale tego nie chcemy bo PTTK wyraznie stawia sobie za cel "...zachecenie do poznawania piekna kraju, jego historii, wspolczesnego dorobku..."(I&2)
A po co wynagradzac km? Zeby niedzielny turysta nie chodowal duzego brzucha jezdzac po 15km, zeby zachecalo go to do wiekszych wypadow.
W pelni zrozumialem przyklad z czeska odznaka i mam wrazenie, ze Pan by wolal zeby czeska funkcjonowala u nas. Wczesniej pisalem juz, ze nie chodzi mi o zagmatwanie regulaminu i utrudnienie zdobywania odznak! Wrecz przeciwnie! Niech bedzie dla ludzi a nie dla zawodowcow! Niech zacheci do jazdy na rowerze!
I znowu dowiedzialem sie ze mam nudna rodzine... ehhhh
Akurat problemu z zapalem do jezdzenia na rowerze nie ma, tylko ile km zrobi 5 latek? I co zrobie z 1,5 rocznym dzieckiem? Zostawie z zona. Raz, drugi sie zgodzi, no ale w pewnym momencie sie zbuntuje, ze ja sie bycze jezdzac na rowerze a ona siedzi sama z dziecmi!
Wiekszosc jezdzacych to nie ksieza i starzy kawalerowie, ale ludzie z rodzinami. Jesli ma sie urlop to po to zeby go spedzic z rodzina. Oczywiscie, dzieci podrosna i wtedy bedzie juz mozna ich zabrac. Tylko zanim sie stanie to sie czlowiek zestarzeje.
Zdobyc odznake brazowa, czy srebrna to smiech! Zgadzam sie z tym w pelni. Jednak 1200 czy 1600 puntkow to pare lat. Na rowerze nie jezdzi sie caly rok, wtedy kiedy jest sezon nie zawsze jest pogoda, a i tez nie zawsze ma sie na to czas. Zwykly zjadacz chleba nie da rady zrobic tej odznaki w jakims rozsadnym terminie.
| QUOTE |
| Napisałeś \"Trzeba to ujednolicic.\" A po co? Świat byłby nudny, gdyby wszystko było jednolite. Czy chcesz, żeby świat był nudny? A poza tym chyba coś pokręciłeś. Piszesz o ujednoliceniu, a żądasz różnych ilości punktów za różnej długości trasy. Teraz jest bardzo jednolicie, bo każdy kolarz za każdy dzień jazdy ma to samo. |
Nie zrozumial mnie Pan, moja intecja jest to, aby dany stopien odznaki stal sie wymierny. Zeby dana odznaka cos oznaczala. Tak jak pisalem, pana zlota odznaka nic w tej chwili nie mowi!
Roman Żyła
19.08.2004, 09:54
Zgadzam się w pełni z fragu i Tigrisem regulamin KOT - a, trzeba zmienić. W tej chwili nawet ZG PTTK zauważył, że już czas najwyższy na zmiany. Zmiany w regulaminach już są znowelizowano już MOT i OTP pora zatem na KOT. Stary regulamin jest już nieco archaiczny, nie rozumiem uporu kol. Piotra Rościszewskiego czyżby nie umiał się znaleźć w nowej rzeczywistości. Trzeba wszak wyjść na przeciw turyście i ułatwić mu zdobywanie odznak, a nawet zachęcać do tego. Jest to przecież zachęta również do wstąpienia do PTTK, które w ostatnich latach mocno podupadło, a średnia wieku członków w oddziałach jest bardzo wysoka. Trzeba jakoś zachęcić młodzież. Co będzię kiedy już nas zabraknie, kto się zajmie turystyką? Dlatego należy własnie ułatwiać.
Kol. Rościszewski stare czasy bezpowrotnie minęły i już nie wrócą, trzeba naprzód z postępem iść lub się wycofać liub przynajmniej nie przeszkadzać.
Andrzej
20.08.2004, 17:49
Przepraszam, że będę teraz złośliwy :-) Ale jak ktoś nie ma co robić, albo już na tyle się zestarzał, że mimo upalnego lata, zamiast pojechać gdzieś do lasu, pozwiedzać świat lub swoją gminę, siedzi przed kompem i wymyśla jakieś zmiany w działających kilkadziesiąt lat regulaminach - to chyba powinien zapisać się do jakiegoś towarzystwa geriatycznego.
Wróciłem z dłuższego wyjazdu, zaglądam tu po przerwie i zamiast czytać o tym kto gdzie był, co się działo ciekawego i gdzie się spotkać by pochwalić się zdjęciami, to na forum trwa dyskusja o dyrdymałach.
Jakiekolwiek zmiany w Kocie w środku lata nie wróżą nic dobrego. To tak jak zmiany w kodeksie drogowym (i pokrewnych rozporządzeniach), które wprowadzają tylko burdel w znakowaniu szlaków, ścieżek rowerowych itp. a w niczym nie pomagają tym, którzy naprawdę uzywają roweru.
Andrzej :-p
| QUOTE |
| to chyba powinien zapisać się do jakiegoś towarzystwa geriatycznego |
myślałem, że większość z nas już do takiego towarzystwa należy
Piotr Rościszewski
20.08.2004, 21:09
>W pelni zrozumialem przyklad z czeska odznaka i mam wrazenie, ze Pan by wolal zeby czeska funkcjonowala u nas.
Nic podobnego. Dałem przykład, że taka odznaka jest zbyt ambitna. Nikt nie będzie jeździć więcej niż obecnie i w konsekwencji mało kto ją zdobędzie. A podobno mamy kogoś zachęcić do jej zdobywania.
>Akurat problemu z zapalem do jezdzenia na rowerze nie ma, tylko ile km zrobi 5 latek?
Może 20 km, a może trochę więcej. A jak się zmęczy, to można go trochę popchnąć, tylko trzeba uważać, żeby przy tym ręka nie odpadła. Ja tak popychałem po kolei całą moją trójkę (oczywiście nie równocześnie) i jakoś to przeżyłem. A wcześniej trenowały na rowerkach z kółeczkami po bokach.
>I co zrobie z 1,5 rocznym dzieckiem?
Przymocujesz do roweru krzesełko (koszyk) albo będziesz ciągnąć przyczepkę dla dziecka. Nic nowego pod słońcem. Trochę więcej fantazji.
Jak moje córki były małe, to obie jeździły w koszykach na kierownicy. Dla bezpieczeństwa pod koszykami były podpórki mocowane do widełek, a przy widełkach były blachy, żeby nóżki nie dostały się w szprychy. Jak starsza córka podrosła, to część trasy jechała na rowerku, popychana przeze mnie od czasu do czasu dla przyśpieszenia tempa, a część trasy jechała w koszyku i wtedy rowerek lądował na górze bagażu na przyczepce. Jak już miała większy rowerek, to to samo czekało młodszą córkę. W tym czasie w drugim koszyku znalazł się mój syn ...
Najwięszym problemem było załadowanie tego całego kramu do pociągu, ale zawsze udawało się znaleźć dobre połączenia i robić to na końcowych stacjach, żeby mieć dużo czasu. Nie należę do osiłków, ale jakoś ciągnąłem ten cały majdan. Policz ile to ważyło: rower z przyczepką, ja na rowerze i dziecko w koszyku, sakwy przednie i tylne, a na przyczepce namiot, materace, śpiwory, kuchenka z zapasem paliwa, buty i inne cięższe przedmioty, a na tym jeszcze dziecięcy rowerek. W porywach razem do ćwierć tony.
>Raz, drugi sie zgodzi, no ale w pewnym momencie sie zbuntuje, ze ja sie bycze jezdzac na rowerze a ona siedzi sama z dziecmi!
I będzie miała rację. Trochę się zmobilizuj. Czeka Cię trochę roboty przy rowerach z krzesełkami dla dzieci i trochę wysiłku na trasie, ale taki wysiłek podobno nie jest dla Ciebie problemem.
>Tak jak pisalem, pana zlota odznaka nic w tej chwili nie mowi!
A co ma mówić? Podstawowym miernikiem jest ilość dni jazdy i starczy. Po co ma mówić coś więcej.
Jak chciałem bić kilometry, to w 38 dni zdobyłem Duży Rajd Dookoła Polski ze średnią 133 km dziennie. Ważne było ile przy tym zwiedziłem, a nie ile dostałem punktów czy odznak. Najważniejszym problemem dla mnie było to, żeby mieć lekki i wytrzymały rower i żeby nie wozić zbytecznego bagażu. Miałem sportowy rower ważący bodajże 17 kg, ze zwykłymi oponami, cienszymi niż obecne rowery trekingowe, wytrzymujące jazdę terenową m.in. po piachu, szprychy przeplecione "na twardo", wytrzymujące jazdę po dziurach i kamieniach. Żeby nie wozić za dużo bagażu jego część spakowałem do paczek i posłałem je na poste restante, a po drodze dokonywałem wymiany. Cały bagaż to były 3 sakwy z tyłu i namiot, razem do 20 kg.
Anonymous
7.11.2004, 23:23
Naprawdę nie znam sie na zbieraniu pieczątek.Lecz bardzo mnie to drażni jak niektórzy z rowerzystów przerywaja przewodnikowi np muzeum ,bo dla nich nie jest ważne co ma do powiedzenia przewodnik a najważniejsza jest pieczatka. Nie jest to jedyny przypadek z jakim sie spotkałem a może zauwazyłem własnie tych rowerzystów którzy zwracali zbyt wielka uwage na swoich osobach przerywając najwazniejszej w tym momencie osobie.
pozdrawiam kulturalnych zbieraczy pieczątek
Jerzy Z
www.cyklista.pl
Koledzy, pamietajmy,że odznakę mozna zdobywac od 10 lat. Wydolność organizmu i mozliwości motywowania prsychicnzego w takim wieku znacznie zmieniają się pomiedzy 10 a dajmy na to 15 rokiem życia
Jeśli chcemy premiować punktami przejechane kilometry, to może wprowadzic jakąś młodzieżową KOT na podobieństwo np "Kiełbików" w kajakarstwie z zachowaniem przelicznika dzień wycieczki rowerowej ileś tam punktów.
A propos popychania dzieci by pomóc w pokonywaniu dystansu to kiedy musze przejechać trasę Warszawa Góra Kalwaria (przypadek eskstremalny dla mnie), to zaczynam od znaku krzyża (jestem wierzący) a całkowicie niewyobrażalne dla mnie jest jechanie równologle z kimś na rowerze na drodze publicznej. Bardzo, bardzo niska kultura osobista kierowców w połaczeniu z fatalnym stanem polskich poboczy jest istotnym zagrożeniem zdrowia i życia dlatego dalej -więcej jest chyba jednak zasadą mocno dyskusyjną.
Zatem zanim zostanie cokolwiek zmienione w sposobie punktacji pomyslmy o starej maksymie ,że nowe jest wrogiem lepszego.
wiecie co, olalem te wasze punkty. jezdze i nie zbieram pieczatek. jest to tylko meczarnia. wole sobie pojechac tam gdzie chce, a nie tam gdzie moge dostac pieczatke. uzbieram te punkty i co mi po nich? nic. nikomu to nic nie mowi. dla mnie bardziej wymowne sa kilometry ktore mam w nogach i to co moge sam opowiedziec gdzie bylem. a wy jak chcecie to gnijcie sobie we wlasnym sosie. za 20 lat nie bedzie takiej organizacji jak pttk...
Piotr Rościszewski
10.11.2004, 12:55
Zauważ, że PTTK nie jest po to, żeby jakiś maniak zbierał lub nie zbierał pieczątek. Jak się nie chcesz bawić, to nie ma takiego obowiązku. Ale wymyślanie, że z tego powodu nie będzie chętnych do zabawy, to grubsza przesada. Abnegaci zawsze byli, są i będą, a PTTK jakoś bez nich przeżyje następne 100 lat.
Wysłany Sro Lis 10, 2004 12:43| QUOTE |
| A propos popychania dzieci by pomóc w pokonywaniu dystansu to kiedy musze przejechać trasę Warszawa Góra Kalwaria (przypadek eskstremalny dla mnie), to zaczynam od znaku krzyża (jestem wierzący) a całkowicie niewyobrażalne dla mnie jest jechanie równologle z kimś na rowerze na drodze publicznej. Bardzo, bardzo niska kultura osobista kierowców w połaczeniu z fatalnym stanem polskich poboczy jest istotnym zagrożeniem zdrowia i życia dlatego dalej -więcej jest chyba jednak zasadą mocno dyskusyjną. |
Po pierwsze trzeba być samobójcą, żeby jechać główną drogą.
Po drugie, jak się jedzie boczną drogą, to nie ma problemu chwilowego jechania obok drugiej osoby, bo nie ma problemu samochodów i niskiej kultury kierowców.
Po trzecie, trzeba zawsze obserwować drogę z przodu i z tyłu. To powinien być nawyk.
Odniosłem wrażenie, że każda z tych zasad jest Ci obca. Najwyższy czas, żebyś je zaczął stosować z pożytkiem dla siebie i nie tylko.
No tak, ale takich jak fragu, którym ta zabawa nieodpowiada jest niestety wielu. Przede wszystkim młodzież. Nawet, jeśli z początku się w nią dają przez nasze ogniwa turystyczno-kolarskie wciągnąć, to szybko ich ta zabawa nudzi. Może więc PTTK i przeżyje następne 100 lat, ale w jakiej kondycji ?
Moja rada do takich jak fragu:
używaj książeczkę KOT dalej - jako pamiętnik przejechanych tras, dziennik przejechanych kilometrów i "zaliczonych" miejscowości czy regionów. Nie przejmuj się tak potwierdzeniami. Dobrze, jak zaliczysz ciekawą, atrakcyjną pieczątkę z jakiejś miejscowości, obiektu, czy imprezy. Brakiem takowej się jednak nie przejmuj. Po latach nie będziesz tego żałował. Wierz mi, sam mam dziesiątki książeczek KOT, które pełnią dla mnie taką jak wyżej pisałem rolę. Ostatnio przeznaczam na 1 rok jedną książeczkę, ale znajduje się w niej również wiele wybranych zdjęć, fragmenty widokówek, uwagi osobiste i "kondycyjne" (jak np średnia szybkość jazdy, suma wzniesień, tętno itp.).
| QUOTE |
Zauważ, że PTTK nie jest po to, żeby jakiś maniak zbierał lub nie zbierał pieczątek. Jak się nie chcesz bawić, to nie ma takiego obowiązku. Ale wymyślanie, że z tego powodu nie będzie chętnych do zabawy, to grubsza przesada. Abnegaci zawsze byli, są i będą, a PTTK jakoś bez nich przeżyje następne 100 lat.
|
PTTK nie jest tylko po to zeby kilku wariatow zbieralo pieczatki, ale w zasadzie jest to jeden z wazniejszych celow tej organizacji.
No wlasnie, to miala byc zabawa a nie jest! Jesli sie chce uzbierac punkty na odznake w SENSOWNYM czasie to staje sie to meczarnia. Nie ma laczenia przyjemnego z pozytecznym.
Jezeli PTTK bedzie tak latwo tracic ludzi jak na przyklad traci mnie, i bedzie sie skladal z tak milych i uprzejmych ludzi jak Pan, to nie sadze by daleko zajechal.
| QUOTE |
Moja rada do takich jak fragu: używaj książeczkę KOT dalej - jako pamiętnik przejechanych tras, dziennik przejechanych kilometrów i \"zaliczonych\" miejscowości czy regionów. Nie przejmuj się tak potwierdzeniami. Dobrze, jak zaliczysz ciekawą, atrakcyjną pieczątkę z jakiejś miejscowości, obiektu, czy imprezy. Brakiem takowej się jednak nie przejmuj. Po latach nie będziesz tego żałował. Wierz mi, sam mam dziesiątki książeczek KOT, które pełnią dla mnie taką jak wyżej pisałem rolę. Ostatnio przeznaczam na 1 rok jedną książeczkę, ale znajduje się w niej również wiele wybranych zdjęć, fragmenty widokówek, uwagi osobiste i \"kondycyjne\" (jak np średnia szybkość jazdy, suma wzniesień, tętno itp.). |
Na tyle daleko zaszedlem z tymi punktami, ze nie jest latwo mi sie tego wyzbyc. Kiedys rzeczywiscie sie tym przejmowalem. Teraz bede robil tak jak radzisz. Bede uzywal ksiazeczki tylko w wakacje na jakis ciekawych wypadach.
To co mnie najbardziej trzyma przy ksiazeczce to ze sam dostrzeglem jej wartosc jako pamietnika i teraz rzeczywiscie milo jest otworzyc ja i zobaczyc ze 2 lata temu o tej porze bylem tu i tu na rowerze. Rowniez myslalem o wzbogaceniu jej o dodatkowe informacje, jednak cierpie na brak miejsca. Zawsze brakuje mi albo miejsca na wpis, albo na pieczatki.
Myslalem zeby wydrukowac sobie wlasna- ulepszona, ale na tym sie skonczylo. A tak na marginesie, to czy regulamin nie wyklucza ksiazeczek "zrob se sam"? No bo gdyby ludzie zaczeli robic wlasne, to PTTK nie mialby wplywow ze sprzedazy...
Tych wpływów PTTK i tak nie ma. Ostatnie książeczki wydrukował Oddział gliwicki PTTK (wiosną tego roku) staraniem Regionalnej Rady Tur.Kol.PTTK w Katowicach po tak niskich cenach, że głowę daje, iż ktoś jeszcze do tego dopłacał (sponsorował).
Brawo p.Radomski !!
Książeczka ma 65 stron i jedynie 8 stron zajmuje regulamin KOT.
Na obecne warunki i dla obecnego regulaminu jest to najbardziej optymalnie zrobiona książeczka. Znam takie, gdzie połowę objętości zajmowały różnego rodzaju regulaminy.
Osobiście też już dawno myślałem o innym układzie książeczki.
Obecna wystarcza teoretycznie na zapisanie aż 104 wycieczek. Ja zapisałem tego roku równo 50 wycieczek, a resztę rubryk pozaklejałem fotkami, fragmentami widokówek i uzupełniłem własnymi notatkami.
Na rok przyszły użyję nowej książeczki.
:idea: Według mnie na jedną wycieczkę wartałoby pozostawić całą, i tak małą stronkę książeczki, nie uważacie ?
Mysle, ze kazdy to zauwazyl, ze strona na wycieczke bylaby odpowiednia, ale skoro nie ma sensu zmieniac regulaminu KOT, to tak samo nie ma sensu zmieniac ksiazeczki.
| QUOTE |
| Zatem zanim zostanie cokolwiek zmienione w sposobie punktacji pomyslmy o starej maksymie ,że nowe jest wrogiem lepszego. |
| QUOTE |
Nic nie zmieniać!!! Każda zmiana to kilogramy makulatury, kłopoty z poprawianiem, strata czasu. Lepiej wsiąść na rower a nie zmieniać regulaminów, zwłaszcza tych w miarę dobrych. |
| QUOTE |
| Po pierwsze nie należy zmieniać tego co jest dobre i sprawdziło się przez wiele lat. Po drugie nie należy zmieniać tego co jest proste |
| QUOTE |
| Ale jak ktoś nie ma co robić, albo już na tyle się zestarzał, że mimo upalnego lata, zamiast pojechać gdzieś do lasu, pozwiedzać świat lub swoją gminę, siedzi przed kompem i wymyśla jakieś zmiany w działających kilkadziesiąt lat regulaminach - to chyba powinien zapisać się do jakiegoś towarzystwa geriatycznego. |
Wszystkie wyzej wymienione cytaty swiadcza ze nie warto pozostawiac calej i tak duzej strony ksiazeczki na jeden wpis. Tak jak jest teraz jest duzo lepiej i wygodniej!
Piotr Rościszewski
14.11.2004, 00:03
A kto Ci zabroni zająć na jedną wycieczkę całą stronę? Mnie wystarczała do tego połowa. Nie miałem nigdy manii zbierania pieczątek. Wystarczała mi jedna, góra dwie na dzień. Jak ktoś zamienia książeczkę w kronikę, to może zrobić ją z zeszytu i strona będzie jeszcze większa. Jak chciałem wozić ze sobą makulaturę, to wolałem, żeby to były mapy i przewodniki, a nie książeczki KOT.
E kto by tam mapy i przewodniki wozil. Turysta powinien byc jak prawdziwy indian. Orientowac sie po gwiazdach, mchu i innych wskazowkach terenowych. Wtedy to dopiero jest prawdziwym turysta!
A ksiazeczke dopiero wtedy milo otworzyc, gdy jest duzo pieczatek i sa poczynione dodatkowe notatki. Wtedy staje sie ona czyms wiecej a nie tylko dziennikiem "NABITYCH KILOMETROW/PUNKTÓW" I ciesze sie ze nie jest to tylko moje zdanie, ze im wiecej w ksiazeczce tym lepiej. Z reszta pamietam jak jeden z Kigarii ogladajac jedna z pierwszych ksiazeczek powiedzial mi: "Co ona taka smutna?Moje zawsze byly pelne pieczatek i wszyscy mi potem zazdroscili" Podpisuje sie rekami i nogami, chociaz wiem ze zbieranie pieczatek jest upierdliwe i czesto niewykonalne.
Anonymous
14.11.2004, 01:45
Witam!!
Obserwuje toczaca sie dysksje od pewnego czasu i chcialbym sie odniesc do kilku wypowiedzi naszych kolegow...
| QUOTE |
| Jeżeli uważasz, że definicja turystyki... |
Ja uwazam ze jest pan konserwatysta ktorem nie mozna przedstawic nowych lepszych pogladow. Czasy i standardy sie zmieniaja...
| QUOTE |
| Dla tych co jeżdżą na rowerze jest KOT/ |
Czyli KOT jest dla tych bijacych kilometry.
| QUOTE |
| Odznaka KOT jest tak łatwa, że może ją zdobyć bardzo przeciętny turysta-kolarz |
Tylko tego zeby zwykly czlowiek stal sie tym kolarzem trzeba go jakos do tego zachecic, a to chyba powinien zrobic PTTK, a tego nie robi...
| QUOTE |
| A podobno mamy kogoś zachęcić do jej zdobywania... |
Mnie akurat aktualne przepisy nie zachecily.
| QUOTE |
| Przymocujesz do roweru krzesełko (koszyk) albo będziesz ciągnąć przyczepkę dla dziecka |
W tym momencie jest to zmuszanie dziecka do jazdy na rowerze i zniechecanie go do tego w przyszlosci...
| QUOTE |
| popychana przeze mnie od czasu do czasu dla przyśpieszenia tempa |
chyba o tym mowilem przed chwila...(patologia, kwalifikujaca sie pod przemoc w rodzinie;) )
| QUOTE |
| Podstawowym miernikiem jest ilość dni jazdy i starczy |
A skad mam wiedziec ze to nie jest np. 300 dni i kazdego dnia nie robil pan 15 km zeby sobie punkty nabic i sie teraz tym chwailic??
| QUOTE |
| Miałem sportowy rower ważący bodajże 17 kg |
Moj wazy 12,5 a nowy bedzie wazyl 11 i co z tego...
| QUOTE |
| Abnegaci zawsze byli, są i będą, a PTTK jakoś bez nich przeżyje następne 100 lat. |
NO nie byl bym tego taki pewnien, Pana za 100 lat nie bedzie a z tego co widze to PTTK nie sciaga mlodziezy, przynajmnej tej ktora interesuje KOT i turystyka rowerowa!!
| QUOTE |
| Ostatnie książeczki wydrukował Oddział gliwicki PTTK |
A na jak chcialem odebrac odznake to czekalem 58 dni z kalendazem w reku!!
| QUOTE |
| Moje zawsze byly pelne pieczatek i wszyscy mi potem zazdroscili\" |
I o to chodzi!!
Ale sie naprodukowalem!!
Pozdrawiam
SeBastian Gaik
Piotr Rościszewski
14.11.2004, 13:14
Fragu!
Przeczysz sam sobie. Nie chcesz bić kilometrów, a przewodnika nie wozisz. Zapewne mech Ci powie, gdzie jest najbliższy kościół z freskami?
A indianin mapy nie woził, bo miał ją w głowie. Twoja głowa raczej nie posiada takiego przymiotu.
Co do pieczątek, to niektorzy weryfikatorzy KOT mocna z tym przesadzają. uważam, że powinni je sobie poprzybijać do czoła, to od razu będzie widać, że są ważniejsi. Nie po to jadę na wycieczkę, żeby zamieniać ją w pogoń za pieczątkami.
Sebastianie!
Piszesz, że jestem konserwatystą, a jako uzasadnienie przytaczasz same bzdury. Nie wystarczy mieć inne poglądy, żeby same od siebie były od razu "nowe" i "lepsze".
KOT nie jest dla tych, co biją kilometry. Niektórzy mają nawet o to pretensje, że ich nogi nie zostały należycie uhonorowane.
Calą trójkę moich dzieci woziłem na krzesełku, a potem popychałem i jakoś im to nie zaszkodziło. Dwójka z nich sama od siebie została przodownikami TKol, a ta, która miała na rowerze wypadek i leżała w szpitalu prowadzi z powodzeniem sekcję szkolną.
Przemawia przez Ciebie typowy piesek ogrodnika. Na jakiej podstawie podważasz moją uczciwość? Trochę podłości Ci nie zaszkodzi? Nie masz innych uczciwszych argumentów?
Anonymous
14.11.2004, 15:02
| QUOTE |
Sebastianie!
Piszesz, że jestem konserwatystą |
Tak pisze, bo uwazam ze regulamin KOT-a powinien sie zmienic, a PTTK powinien zachecac mlodziez do zasilania ich szeregow. W tym memencie grupa Kigari w Kielcach sklada sie z samych osob ktorych srednia wieku wynosi okolo 46 lat. W Jeszcze w zeszlym roku grupa ta oglaszala sie w gazecie ze organizuja jakie kolwiek wyprawy(tak ich poznalem) a w tym roku nie zauwazylem jakich kolwiek ogloszen. Poza tym w tej grupie nie ma podzialu na ludzi bardziej i mniej zaawansowanych bo nie ma kogo podzielic. Ci ludzie wsiadaja na rower robia te 50 czy 100 km i jada na piwo. Osoba postronnaj ktora przyjdzie pierwszy raz, taka postawa nie bedzie zachecona. W tym poscie przytoczylem przyklad Kielc, ale zapewniam ze nie jest to odosobniony przypadek!!
| QUOTE |
| Dwójka z nich sama od siebie została przodownikami TKol, a ta, która miała na rowerze wypadek i leżała w szpitalu prowadzi z powodzeniem sekcję szkolną. |
Gratuluje!!
| QUOTE |
| Przemawia przez Ciebie typowy piesek ogrodnika. Na jakiej podstawie podważasz moją uczciwość? Trochę podłości Ci nie zaszkodzi? Nie masz innych uczciwszych argumentów? |
Ja nie podwazam Pana uczciwosci, tylko zasugerowalem ze punkty sa nie rowne punktom. Bo ktos moze zrobic 10 wcieczek 16-kilometrowych i nic nie zobaczyc, a ktos moze zrobic 10 wycieczek 100 kilometrowych i zobaczyc pol Polski!! Ten drugi bedzie mial przynajmniej ta swidomosc ze cos zobaczyl ale obaj beda mieli tyle samo punktow!! To chyba jest jednak nie sprawiedliwe!!
Pozdrawiam
PeBe.pl
14.11.2004, 15:14
Od dzis bede po tym nickiem
Pozdrawiam
SeBastian Gaik
| QUOTE |
Fragu! Przeczysz sam sobie. Nie chcesz bić kilometrów, a przewodnika nie wozisz (...) |
Z ksiazeczka chodzilo mi o to, ze w obecnym ksztalcie jest ona tylko notatnikiem puntkow i kilometrow. Nie posiada, zadnych innych cech. Istnieje tylko po to, zeby rejestrowac kilometry. Wiec moje stwierdzenie, ze jest dziennikiem nabitych kilometrow i puntkow jest calkiem prawdziwe.Z checia zobaczylbym w niej wiecej miejsca na dodatki, ktore maja byc wazne tylko dla mnie, a nie dla kogos kto bedzie to ewentualnie weryfikowal.
Nie zamierzam jednak ginac za zmiane wygladu obecnej ksiazeczki, bo w ostatecznosci zrobi sie jeden wpis na jedna strone i jakos to ujdzie. Niestety z regulaminem tak sie postapic nie da i trzeba go zmienic....