Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Problem z potwierdzeniami.
Forum Turystów Kolarzy > Turystyka rowerowa > Krajoznawstwo
Anonymous
Mam pytanie dot. potwierdzeń KOT. Choc na rowerze jeżdżę od kilku lat w tym roku zainteresowalem się zdobywaniem odznak kolarskich. Dotychczas zdobywałem tylko GOT w górach.

Odbylem kilka wycieczek i zorientowałem sie że zdobyce pieczątki na nizinach (z reguły w sklepach w małych wioskach) jest sporym problemem. Pytania: a po co, a na co to, a wie pan teraz to różne rzeczy robią z pieczątkami, niech pan idzie do sołtysa itp. Za pieczątką po prostu trzeba sie nachodzić. Ani to przyjemne ani to mile.

Nie ze wszytkich wycieczek mam też zdjęcia, zreszą jeżdże z reguły sam i na zdjęciahc jest tylko mój rower beze mnie.

Jak zareaguje weryfikator jeżeli nie będe miał ani pieczątk ani zdjęć?

Czy podobnie jak w przypadku GOTu mogę liczyć na zaliczenie wycieczki na podstawie wywiadu-rozmowy? Czy coś takiego się wogole praktykuje w przypadku KOT?

Z góry dziękuję za odpowiedź

Pozdrawiam

Michał
Mirek
proszę swoje pytania wysłac pod adres: kotarski@poczta.onet.pl a dostaniesz konkretne odpowiedni w krótkim czasie od głównego weryfikatora KOT (i nie tylko, zobacz http://ktkol.pttk.pl) w kraju.
Andrzej
Eeee tam. Przesada z tym kłopotliwym zbieraniem pieczątek na KOTa.

W praktyce rzecz biorąc na KOTa wystarczy jedna pieczątka dziennie. W praktyce podczas ostatniego wędrownego obozu mijałem około 200 sklepów dziennie. Zawsze jest potrzeba wstąpić średnio kilka razy do baru, sklepu, muzeum i jak nie w jednym to drugim dadzą. Czasem zapyatają po co, na co... wtedy pokazuje się pieczątkę z Częstochowy, Wiednia, Nordkappu, i każdy sklepikarz na rzęsach staje, by przystawić w takim towarzystwie swoją. :-)

A jak nie chce dać, to ostentacyjnie nie kupuję u niego orenżady tylko idę do sąsiedniego sklepiku. ;-)



Co prawda regulamin niby nie przewiduje potwierdzeń na gębę, powinna być pieczątka, ale zawsze możesz się zgłosić do przodownika tur. kolarskiej, on ma prawo potwierdzić Ci przejazd swoją pieczątką, nawet po fakcie. Tak dopuszcza regulamin KOT.





Problemem są dopiero inne odznaki kolarskie czy krajoznawcze, gdzie nie honorują potwierdzeń przodownika, np. KOPielgrzymia, gdzie liczy się wyłącznie ilość pieczątek i to zabiera sporo czasu. Dlatego przestałem ją zbierać. Kłopotliwe bywają potwierdzenia do odznaki "zamków" w przypadku górskich czy samotnych ruin. Ja wtedy robię zdjęcie siebie albo _mojego_ roweru na tle zamku i było to akcpetowane np. przez śp. Dziadka Zerycha oraz przez kol. A. Burakowskiego, który tak mi zaliczał kościoły do KOPa. Pewnym rozwiązaniem może też być wklejony paragon z kasy fiskalnej, jak już jest sklep a nie ma pieczątki.



P.S. A jak Ci się trafi wyjątkowo upierdliwy weryfikator, który nie będzie chciał Ci czegoś zaliczyć, to zawsze możesz pójść do innego. Monopolu i regionalizacji nie ma.



Andrzej

(To co napisałem to tylko opinia prywatna)
Tigris
W pełni popieram wypowiedź Andrzeja.

Mało tego, sam również nie zbieram i nie zbierałem odznak "pieczątkowanych", a książeczkę wycieczek kolarskich KOT traktuję jak pamiętnik i zapis moich jazd rowerowych. Nie zawsze je podbijam pieczątkami, a czasami dołączam pamiątkowe zdjęcia, bilety wstępu, czy fragmenty widokówki. Nie jeździłem nigdy dla punków i odznak, ale "pamiętniki" KOT zawsze prowadziłem i prowadzę do dzisiaj.
Roman Żyła
Ja zbieram potwierdzenia w formie pieczątek na różne odznaki od wielu lat i bardzo żadko zdarza się żeby ktoś odmówił odcisku pieczątki. Problem jest tylko wtedy gdy w książeczce nie ma jeszcze żadnej pieczątki wtedy sklepikarze są podejrzliwi i kręcą nosem. W takiej sytuacji gdy się zaczyna nową książeczkę potwierdzeń najlepiej podjechać do jakiegoś muzeum, tam zawsze jest jakaś pieczątka ozdobna i na pewno można ją dostać. Innym rozwiązaniem potwierdzeń są bilety wstępów, cegiełki (np. z zamku Chudów, czy zamku Olsztyn), paragon fiskalny - nie każdy weryfikator niestety honoruje choć moim zdaniem powinien (jest przecież miejsce, data i godzina zakupu na nim).

Te częste pytania w sklepach "po co to" to tylko ludzka ciekawość i wtedy należy grzecznie wyjaśnić o co chodzi i bez problemu dostaniesz potwierdzenie. Najczęściej mi się zdarza, że potem po potwierdzeniu długo rozmawiam w sklepie bo okazuje się, że sprzedaca też kiedyś się w to bawił, a teraz ma biznes i nie ma na to czasu.
To jest "lo-fi" (bez grafiki) wersja naszego forum. Aby przejść do pełnej wersji kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2012 Invision Power Services, Inc.
studium kosmetyczne gdańsk protoplasta.szczecin.pl studium policealne gdańsk demony 2012 torrent Darmowe licea w Gdańsku